niedziela, 9 marca 2014

Rozdział CZTERDZIESTY Part ll

Wstałam  około 4 w nocy, bolała mnie głowa. Wstałam z łóżka założyłam na siebie szlafrok po czym poszłam do łazienki. Wyjęłam jedną z moich buteleczek przeciwbólowych którą jeszcze używałam gdy Rodzice zmarli a ja popadłam w depresje. Nie chciałam przesadzić z lekami by nie zaszkodzić dziecku, dlatego wzięłam tylko jedną tabletkę. Zeszłam do kuchni po czym popiłam ją wodą. Wzięłam prysznic po czym UBRAŁAM leginsy i bluzkę, do tego założyłam grube skarpetki. Byłam zmęczona, lecz nie na tyle by z powrotem zasnąć. Czułam się okropnie, wszystko mnie bolało. W pokoju panowała ciemność ponieważ zasłoniłam rolety, miałam włączony telewizor choć nie wiem po co bo większość czasu miałam zamknięte oczy z zamiarem wejścia w krainę snów.Było mi smutno, potrzebowałam teraz kogoś kto mnie wesprze. Niepewnie wybrałam numer do Douglasa. Chłopak odebrał po czterech sygnałach.

- Kelsey?-Wychrypiał
- Dougli śpisz?
- Obudziłaś mnie mała ale jest okej. Coś się stało?
- Mógłbyś przyjechać do mnie? potrzebuje Cię- Wydukałam
- Już jadę, nie płacz kochanie. Otwórz balkon na tarasie za piętnaście minut będę- Powiedział po czym rozłączył się.

Wstałam po czym otworzyłam balkon po czym położyłam się z powrotem do łóżka. Czułam lekkie dreszcze które przebiegały po moim brzuchu. Minęło jakieś dwadzieścia minut zauważyłam przyjaciela na balkonie. Wszedł do mojego pokoju z czterema wielkimi torbami z Mcdonalda. Zamknął za sobą drzwi od balkonu po czym rozebrał się do bokserek i wsunął na miejsce obok mnie.

- Przyniosłem jedzenie na poprawienie humoru dla moich księżniczek- Wyszeptał składając mały pocałunek na moim czole.

- Nie mam ochoty na jedzenie- Wyszeptałam wtulając się w tors Douglasa.

- Dobrze więc najpierw powiedz co się stało- Pocałował moje nagie ramie.

- Powiedziałam mu o pocałunku on mnie uderzył w twarz po czym sam powiedział że uprawiał seks i chodził na parę imprez. Zdradzał mnie- Zaszlochałam cicho w jego ramie.

- Jebany skurwiel. Wszystko w porządku z tobą i dzieckiem?-Zapytał trochę zdenerwowany.

- Jest dobrze, nie bój się- Odpowiedziałam

- Nie pozwolę żeby ktoś Cię ranił- Wyszeptał patrząc w moje oczy. Cmoknęłam polik chłopaka wtulając się w jego ciało.

- Zgłodniałam. Co przyniosłeś?- Zapytałam zmieniając temat. Naprawdę potrzebowałam teraz niezdrowego jedzenia, to przez te humory ciążowe.
Douglas zachichotał podnosząc się z pozycji leżącej do siedzącej. Chwilę później siedziałam między nogami przyjaciela obżerając się lodami które trochę stopniały. Nasze jedzenie  nie miało końca, karmiliśmy się nawzajem cicho chichocząc.

- Boże kobieto ile ty pochłaniasz- Zaśmiał się Douglas kiedy zjadłam trzeciego hamburgera. Uderzyłam chłopaka w ramie rumieniąc się.

- To jej wina- Powiedziałam cicho kładąc rękę na brzuchu. Przerażało mnie trochę jak będę wyglądać w 9 miesiącu ciąży, ponieważ już teraz mój brzuch odstawał i na pierwszy rzut oka można było domyślić się że jestem w ciąży.

- Myślałaś już może jak ją nazwiesz? Albo nad chrzestnymi?- Zapytał popijając Cole.

- Właściwie nie, wiesz z imieniem mam jeszcze trochę czasu i chciałabym żeby jej imię było wyjątkowe i niespotykane a co do chrzestnych to właściwie myślę że powinnam uzgodnić to z Justinem bo on jest ojcem i jako jej rodzice myślę że razem powinniśmy dojść do tego kto będzie chrzestnym razem a nie osobno.

- Myślisz że będę mógł być przy porodzie? Chciałbym być przy jej narodzinach

- Oczywiście że tak! Jeśli będziesz chciał to wejdziesz ze mną na sale. W każdym mąci razie przy porodzie chcę żebyś był ty Netan i Justin no i może Lily. Przynajmniej mam nadzieję że Netan z Justinem wejdą do mnie na salę.

- Sądzę że tak. Netan zmieni zdanie tylko trzeba dać mu trochę czasu a Justin na pewno będzie chciałbyś przy porodzie. W końcu będzie rodziła się jego córka- Wyszeptał po czym westchnął cicho.

- Jesteś najlepszym przyjacielem wiesz? Kocham Cię Douglas- Powiedziałam

- Ja Ciebie też mała- Cmoknął moje czoło opiekuńczo. Dając mi tym uczucie bezpieczeństwa.

Siedzieliśmy razem z Douglasem jakieś parę godzin. Około Dziesiątej nad ranem Douglas pojechał do pracy. Ja zostałam w domu, zadzwoniłam do szefa i poprosiłam a tydzień wolnego.
Netan z chłopakami około godziny szesnastej pojechali w interesach, siedziałam w salonie z otwartym laptopem oglądając wystoję pokojów dla dzieci. Czytałam także dużo na temat porodów, chciałam się do tego jakoś przygotować wiedzieć co i jak. Kiedy zaczynałam oglądać porody innych dziewczyn zadzwonił dzwonek do drzwi. Wstałam niepewnie po czym podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Mym oczom ukazał się  JUSTIN. Spojrzałam na niego lustrując go wzrokiem nie wiedziałam co on tutaj robi i czego jeszcze chce ode mnie. Chłopak  przygryzł nerwowo wargę  patrząc na mnie.

- Czego tutaj chcesz?- Syknęłam w jego stronę. Chciałam go zobaczyć bardzo pragnęłam jego bliskości ale z drugiej strony  nienawidziłam go przesz to że mnie zdradzał.

- Chciałem z tobą porozmawiać i przeprosić. Kocham Cię Kelsey i naprawdę żałuję tego co zrobiłem- Powiedział Dając mi bukiet czerwonych róż które trzymał za plecami.  Poczułam tak bardzo mi znane motylki w brzuchu, te motylki które czułam kiedy jeszcze z Justinem byliśmy bardzo szczęśliwi.

- Wejdź i dziękuje- Wymamrotałam wpuszczając chłopaka do środka. Wzięłam bukiet w ręce i szybko napełniając wazon wodą włożyłam kwiaty. Weszłam z powrotem do salonu siadając na kanapie.

- Co robiłaś?- Spojrzał na ekran laptopa.

- Czytałam na temat ciąży i porodu wiesz....-Wytłumaczyłam na co chłopak uśmiechnął się delikatnie do mnie kładąc rękę na moim brzuchu. Pogłaskał go patrząc mi w oczy.

- Bardzo cię przepraszam.- Wyszeptał wzdychając cicho.

- Ja też.. Poniosło mnie, brakowało mi Ciebie i myślę że właśnie przez to był ten pocałunek.

- To jest teraz nieważne. Ja.. uprawiałem seks z innymi, nie wiem czemu, może dlatego że mnie to przerosło. Nie byłem gotowy by zostać ojcem kiedy ja jeszcze sam jestem nastolatkiem. A gdy zrozumiałem że chcę Ciebie i jej było już za późno..- Powiedział wciąż głaszcząc delikatnie brzuch. Nie powinnam mu wybaczać po tym co mi zrobił ale to uczucie było zbyt silne.

Wtuliłam się w chłopaka chowając twarz w zgięciu jego szyi. Zaszlochałam cicho oplatając dłońmi szyje chłopaka. Justin objął mnie swoimi silnymi dłońmi w pasie biorąc mnie do siebie na kolana.

- Nie płacz mała. Nie płacz przeze mnie. Bardzo mocno cię kocham- Wyszeptał pocierając dłońmi moje plecy.

- Też Cię kocham, nawet nie wiesz jak mocno..

- Czy to znaczy że dasz mi jeszcze jedną szanse? Zaczniemy od początku? Obiecuje że nigdy nie wywinę ci takiego numeru, nie zrobie niczego co mogłoby Cię skrzywdzić- Stwierdził patrząc mi głęboko w oczy. Jego policzki także były mokre od łez.

Po chwili zastanowienia odpowiedziałam niepewna swojej decyzji.

- Chcę zacząć od nowa. Tak jakbyśmy dopiero co ze sobą byli, chcę z powrotem nabrać do Ciebie zaufania.- Odpowiedziałam lekko przygryzając wargę.

Wiedziałam czego chcę ja i on. Jeżeli mamy być znów szczęśliwi to musimy zacząć wszytko od początku.
Zaczniemy znowu randkować i zacząć się bawić. Wszystko zaczniemy od początku. Nie dam się całować i dotykać a tym bardziej brać do łóżka. Chcę by wiedział że nie wszytko może wrócić do normalności od razu. Z czasem będzie coraz lepiej, ale trzeba do tego chęci. Chce dla mojego dziecka jak najlepiej i nie pozwolę na to by ona była krzywdzona tak jak ja przez życie. A więc zaczynamy nowy rozdział w moim życiu. ,,POCZĄTEK STAREGO, NOWEGO ZWIĄZKU''
________________________________________________________________
_________________________________________________
_____________________________
HEEEJJ ! <3
Macie nowy rozdział :) Podoba się? Mam nadzieje że tak i że nie jest za bardzo nudny:).
Jeżeli macie jakieś pomysły na te opowiadanie to dzielcie się nimi ze mną w komentarzu :)


czwartek, 6 marca 2014

Rozdział TRZYDZIESTY DZIEWIĄTY


________________________________________________________
Lekko uchyliłam oczy. Zobaczyłam obok siebie śpiącego Douglasa, wyglądał strasznie słodko. Leżałam tak chwile wpatrując się w niego,jego włosy były w totalnym nieładzie co właśnie teraz dodawało mu uroku.  Delikatnie wysunęłam się z łóżka stając na proste nogi. Poszłam do łazienki wziąć prysznic gdy wyszłam z kabiny prysznicowej oplotłam się ręcznikiem po czym weszłam do pokoju.
- Dougli- Wyszeptałam szturchając go delikatnie w ramię.

- Hmm?- Wychrypiał powoli otwierając oczy. Spojrzał na mnie otwierając szeroko oczy.
- Ładnie ci w tym ręczniku- Zaśmiał się cicho. Zarumieniłam się po czym uderzyłam go lekko w ramie.

- Idę się ubrać za dwie godziny muszę iść na wizytę do lekarza, więc jak chcesz iść ze mną to musisz się ogarnąć

- Dobra, mógłbym dostać wody?- Tak jak poprosił podałam mu wodę. Chłopak wstał po czym zaczął się ubierać, poszedł do łazienki obmył twarz ułożył swoją fryzure i przytulił się do mnie.
- Przyjadę o 11:30 po Ciebie, Będę czekał przed domem. Okej?- Zapytał na co przytaknęłam i jeszcze raz go przytuliłam. Chłopak wyszedł przez okno a ja zaczęłam się ubierać.
Weszłam do łazienki po czym UBRAŁAM SIĘ. Zrobiłam sobie delikatny makijaż składający się z podkładu, tuszu do rzęs i błyszczyka. Gdy już się ubrałam umalowałam i zrobiłam coś z włosami zeszłam na dół. Wszyscy siedzieli w salonie oglądając kreskówki, weszłam do kuchni wzięłam jednego omleta po czym pokroiłam kiwi i banany i zaczęłam jeść. Gdy już zjadłam włożyłam brudny talerz do zmywarki po czym założyłam buty i wyszłam. Tak jak obiecał Douglas stanął samochodem przed bramą. Otworzyłam drzwi po czym powoli weszłam do auta. Na powitanie pocałowałam chłopaka w policzek.

- Już się nie mogę doczekać! Zobaczę dzisiaj moją kruszynkę- Pisnęłam zachwycona delikatnie masując brzuch. Douglas zachichotał patrząc na drogę. Droga minęła nam bardzo szybko, nim się obejrzałam byliśmy już pod kliniką. Przyjaciel pomógł mi wyjść z samochodu, wzięłam torebkę po czym weszłam do środka budynku. Podeszłam z Douglim do recepcji.

- Dzień dobry ja przyszłam  na wizytę do doktora Jonathana Watsona- Powiedziałam delikatnie się uśmiechając.

- Doktor już na panią czeka w swoim gabinecie pod piątką.

- Dziękujemy- Powiedział przyjaciel prowadząc mnie do sali. Zapukałam do drzwi, gdy usłyszałam pozwolenie weszłam do środka.

- Witam was. Ty chłopcze usiądź a Kelsey połóż się i podwiń bluzkę. Przejdziemy od razu do badań- Powiedział po czym założył rękawiczki. Rozmasował mi ręką żel na brzuchu po czym przyłożył urządzenie i zaczął nim jeździć . Przez całe Usg trzymałam Douglasa za rękę.
- Ciąża rozwija się dobrze, Nie mam żadnych sprzeciw skazań. Ma pani jakieś pytania?

- Właściwie czasami odczuwam pobolewanie w podbrzuszu czy to coś złego?- Zapytałam niepewnie

- Nie, Sądzę że to oznacza rozciąganie się macicy stąd właśnie to pobolewanie. słyszy pani to pikanie?- Zapytał na co przytaknęłam
- To właśnie jest bicie serduszka pani dziecka- Powiedział na co moje oczy się zaszkliły. Ze szczęścia.
- Chciałaby pani poznać płeć?

- Tak!- Pisnęłam radosna.

- Dobrze więc spodziewają się państwo..

- Właściwie to jest mój przyjaciel- wyszeptałam nie chcąc wprowadzać lekarza w błąd.

- Dobrze przepraszam za tę drobną pomyłkę, spodziewa się pani córki. Gratuluje.

- O boże - Zaszlochałam odwracając się do dougliego. Wtuliłam się w chłopaka szlochając cicho.

- Ejejej mała bo mnie udusisz- Zachichotał Douglas na co lekarz parsknął śmiechem.

***
Po skończonych badaniach pojechaliśmy do Pizzerii. Zamówiliśmy Dwie duże Cole Pizze i frytki. Co chwile śmieliśmy się z dzieci które biegały po całej restauracji goniąc się nawzajem.

- To jest boskie! Myślisz że mogłabym już za tydzień zacząć kupować różne rzeczy? Wiesz buteleczki smoczki i tym podobne

- Wiesz mogłabyś zacząć od kupowania wózka, łóżka i tych bardziej kosztownych rzeczy- Odpowiedział popijając Cole.

- Mógłbyś mnie już odwieźć? Niedługo przyjedzie Justin i chciałabym być trochę wcześniej w domu- Wyszeptałam niepewnie. Chłopak przytaknął ale widziałam że gdy tylko wspominam o Justinie czuje się może Zazdrosny smutny i taki trochę zły. Nie winiłam go za to że się we mnie zakochał i nie chciałam kończyć z nim naszej przyjaźni bo szczerze mówiąc zależy mi na nim jak na Bracie albo przyjacielu i mogę mu ufać. Nie mogę stracić kolejnej ważnej osoby przez moją głupotę. Byłabym idiotką pozwalając Douglasowi odejść.
Wstaliśmy od stołu po czym skierowaliśmy się  do auta. W ciszy pojechaliśmy pod dom. Gdy już dojechaliśmy Douglas nic nie mówił.

- Dougli- Wyszeptałam patrząc na niego ze współczuciem

- Spoko. Jest okej możesz już iść- Odpowiedział nawet na mnie nie patrząc. Jednak nie umknęła moim oczom łza pływająca po jego policzku. Wtuliłam się w chłopaka ścierając łzy z jego twarzy.

- Przepraszam że przeze mnie cierpisz, nie chcę cię ranić

- Jest dobrze, po prostu nie dopuszczam do siebie myśli że jest inny Facet którego kochasz i przy którym jesteś szczęśliwa.

- Ale ciebie też bardzo lubię i jestem przy tobie szczęśliwa. Jesteś dla mnie bardzo ważny i wiem że mogę na Ciebie zawsze liczyć. Ufam Ci.- Zachichotaliśmy razem.

- Zbieraj się kobieto do domu, musisz zacząć wybierać imię dla tej słodkiej dziewczynki- Zaśmiał się delikatnie klepiąc mój brzuch. Pożegnałam się z chłopakiem po czym poszłam do domu. Od razu weszłam do swojego pokoju. Szybko SIĘ PRZEBRAŁAM po czym poszłam do kuchni, wyjęłam pudełko truskawek i zaczęłam je jeść. Nienawidziłam tego apetytu podczas ciąży, zawsze rano miałam ochotę na owoce po południu lubiłam jeść frytki albo warzywa gotowane na parze a gdy jadłam coś na co nie miałam teraz ochoty wymiotowałam. Do tego wszystkiego czasami mdliło mnie na zapach perfum Laury bądź kogoś kto przebywał w tym samym pomieszczeniu co ja, nie chodzi o to że perfumy były brzydkiego zapachu tylko o to że były zbyt intensywne, tak samo mam też z niektórymi potrawami które są w domu gotowane. Gdy już zjadłam usłyszałam dzwonek do drzwi, szybko wyrzuciłam opakowanie umyłam ręce po czym poszłam otworzyć. Moim oczom ukazał się JUSTIN. Spojrzałam na niego ze łzami w oczach, chłopak niepewnie lekko się uśmiechnął wtuliłam się w jego tors jego serce biło jak oszalałe jego ręce trzęsły się leciutko. Był podenerwowany, co było bardzo dziwne. Gdy Justin zobaczył chłopaków stojących za mną od razu ode mnie odszedł i poszedł się z nimi witać. Nie powiem że mnie to nie zabolało, nawet mnie nie pocałował nie powiedział ani nie zapytał się o ciąże..

- Musimy porozmawiać- Powiedziałam do Justina  na co od niechcenia spojrzał na mnie. Spojrzałam na Netana dając mu tym znak że idę powiedzieć Justinowi o wszystkim co zdarzyło się podczas jego wyjazdu. Skierowałam się z chłopakiem do mojego pokoju po czym oboje usiedliśmy na łóżku.

- Więc o czym chcesz pogadać?- Zapytał

- Muszę powiedzieć ci o czymś co miało miejsce kiedy cię nie było.

- Więc słucham. Przejdź do rzeczy Kelsey.

- Ja.. Zdradziłam Cię- Wyszeptałam spuszczając głowę. Chłopak wstał podchodząc do mnie uderzył mnie w policzek. Łzy spływały po mojej twarzy kiedy trzymałam się za piekący policzek. Uwierzcie mi nie jestem zła w tej chwili na Justina, sama bym sobie dała w twarz za to co zrobiłam.

- Nie mogę uwierzyć.Może powiesz mi na czym polegała ta zdrada hm? Pieprzyłaś się z kimś? Czy może nie?- Wysyczał mi prosto w twarz.

- To był tylko pocałunek który nic dla mnie nie znaczył. Nawet nie wiesz jak bardzo tego żałuje.Potrzebowałam Cię..- Nie dokończyłam bo chłopak przerwał mi.

- Ja też Cię zdradziłem- Wyszeptał po czym uderzył w ścianę. Zanim zdążyłam przeanalizować to co powiedział znów mi przerwał.
- Uprawiałem seks z paroma dziewczynami..Byłem na paru imprezach
Nim się obejrzałam wstałam po czym uderzyłam chłopaka z całej siły w policzek. Ja zdradziłam go z jednym chłopakiem a on z paroma dziewczynami.. Ja tylko się całowałam on uprawiał seks.. Jak podłym trzeba być by zdradzić dziewczynę która jest z nim w ciąży.

- Dlaczego do mnie w ogóle nie dzwoniłeś? Rozmawiałeś ze mną może dwa razy.

- Miałem prace- Odpowiedział

- Pracę?! Twoją pracą jest bycie męską dziwką? lubisz pieprzyć dziewczyny?! Nie bądź kurwa śmieszny! Gdybyś pracował to rozmawiał byś ze mną częściej. Ale ty wolałeś pieprzenie zamiast swojej córki! Nawet raz nie zapytałeś się o dziecko. Nawet Raz!- Krzyknęłam z jadem w głosie. Chłopak jakby przemyślał to co powiedziałam po czym spojrzał na mnie.

- To jest ona?- Zapytał jakby niepewnie na co skinęłam.
- Kiedy dowiedziałaś się że to będzie dziewczynka i dlaczego mi nic nie powiedziałaś? Mam prawo wiedzieć!- Podniósł głos

- Słucham?- Prychnęłam
- Gdybyś się zainteresował choć raz to wiedziałbyś że miałam dzisiaj wizytę u lekarza. Dzisiaj dowiedziałam się o płci.- Wydukałam po czym szybko podeszłam do torebki wyciągnęłam z niej płyte z nagraniem Usg i ze zdjęciem. Dałam kopie badań  Justinowi.

- Ona tam jest?- Zapytał jakby nie dowierzając.

- Tak. Jak będziesz oglądał, o ile będziesz to włącz głos przy nagraniu będziesz mógł usłyszeć bicie jej serduszka.

- Mógłbym?- Spojrzał na mój brzuch. Nie wiedziałam czy mam mu pozwolić się dotknąć. Mógł zrobić jej krzywdę, ale z drugiej strony to jej ojciec. Nie pewnie skinęłam głową. Podwinęłam bluzkę po czym złapałam rękę chłopaka i położyłam na brzuchu.

- Myślę że możesz już iść.- Powiedziałam gdy chłopak chciał mnie pocałować, odepchnęłam go lekko.

- Nie moglibyśmy porozmawiać ze sobą jak normalni ludzie? Do cholery Kelsey zdradziliśmy się nawzajem, jesteśmy kwita!

- Ty pierdolony idioto! Jak śmiesz mówić że jesteśmy kwita. Nie jesteśmy i nigdy nie będziemy! U mnie to był pocałunek z jednym chłopakiem a u Ciebie był to seks z paroma kobietami!- Krzyknęłam wkurzona.

- Ale to i tak zdrada!- Odkrzyknął.
W chwili w której miałam zostać uderzona w policzek do pokoju wpadł Netan. Osłonił mnie swoim ciałem.
Jego pięści zaciskały się po boku. Był wkurzony.

- Wypierdalaj stąd Jay! Ona nie chcę z tobą rozmawiać!

- Ona nosi w sobie moje dziecko!

- Właśnie! Nosi w sobie twoje dziecko! Więc jeżeli chcesz  by ono urodziło się żywe i zdrowe wyjdź stąd i przestań ją stresować! Krzyknął na co Justin spojrzał na mnie. Wyszedł szybko z pokoju po czym jedyne co słyszałam to głośne trzaśnięcie drzwiami. Wyszedł tak po prostu. Zostawił mnie, ale przecież sama tego chciałam. Właśnie. Chciałam?
_________________________________________________________________________________
_____________________________________________________________
HEJ<3  CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Macie następny rozdział:) Jeżeli chcecie by był dodany rozdział 40 musi tutaj być chociaż 19 komentarzy. Jeżeli piszesz z anonima to zostaw chociaż imię i nazwisko albo podaj swój TT. 


niedziela, 2 marca 2014

UWAGA! NOWY ZWIASTUN!

Przepraszam że nie podałam wam zwiastunu w ostatnim rozdziale ale jeszcze go nie otrzymałam gotowego. Więc ten zwiastun będzie przedstawiał myśle że połowę tej części opowiadania.
Tak przy okazji jeżeli możecie to prosie wyrazić swoje opinie na temat tego opowiadania w komentarzu i jeżeli  chcielibyście żeby coś zdarzyło się w tym opowiadaniu to piszcie wasze pomysły :). 
Na bieżąco czytam komentarze które są dodawane pod rozdziałami więc czytam co do mnie piszecie :) Jest mi bardzo miło czytać komentarze którę są długie i w których piszecie że kochacie mojego bloga czy coś podobnego. To bardzo miłe z waszej strony i dziękuje wam bardzo mocno <3

piątek, 28 lutego 2014

Rozdział TRZYDZIESTY ÓSMY.

Hej- Wyszeptał bardzo znajomy mi głos. Odwróciłam się szybko w jego stronę. Netan siedział obok mnie patrząc mi w oczy.

- Nagle się mną zainteresowałeś?- Splunęłam

- Nie bądź suką Kelsey, po prostu płaczesz i wiem że potrzebujesz teraz kogoś koło siebie- Wyszeptał

- Zrobiłam coś bardzo bardzo złego- Wydukałam

- Jest dobrze. Weź głęboki oddech i powiedz mi co się stało.- Zrobiłam tak jak kazał

- Ja.. Zdradziłam Justina- Zaszlochałam wpadając w ponowny napad płaczu i histerii.

- Z kim?- Zapytał sucho

- Z przyjacielem z pracy, pocałowaliśmy się tylko ja... ja potrzebowałam bliskości. Tak bardzo tego żałuje.

- Kelsey... kurwa.. Justin  Jutro wraca, musisz mu o tym powiedzieć.

- Boje się że on będzie chciał zrobić coś mi albo dziecku.

- On tutaj przyjedzie. Obiecuje ci że nie pozwolę by cię skrzywdził.

- Dziękuje- Wyszeptałam po czym niepewne wtuliłam się w jego ciało.

- Kiedy jedziesz do lekarza? Z brzuchem?- Zapytał przygryzając środek policzka.

- Jutro..

- Dobra ja idę do siebie. Jutro na szesnastą bądź w domu- Powiedział po czym wyszedł z pokoju zamykając za sobą drzwi. Wstałam po woli z łóżka rozbierając się do bielizny, weszłam do garderoby. Wzięłam luźną bluzkę na krótkim rękawku a do tego krótkie szare spodenki. Weszłam do łazienki.Umyłam się po czym  przebrałam w piżamę. Wyszłam z łazienki  do sypialni, położyłam się na łóżku. Próbowałam zasnąć ale nie mogłam  nagle usłyszałam ciche pukanie do okna. Wstałam po czym niepewnie je otworzyłam. Ujrzałam Douglasa, miał podpuchnięte oczy, widać było też że pił. Nie był pijany po prostu jego oczy go wydały.

- Tak bardzo przepraszam- Wyszlochał przytulając się delikatnie do mnie.

- Wejdź jest zimno a ty jesteś pijany- Powiedziałam  po czym wpuściłam go do pokoju. Chłopak od razu zdjął kurtkę i buty po czym położył się na moim łóżku.

- Masz ładny pokój- Powiedział zgarniając kosmyk moich włosów za ucho.
- Dziękuje. Co robisz tutaj o tak później porze?

- Piłem trochę w domu i pomyślałem że przyjadę do Ciebie.

- Zgłupiałeś?! Prowadziłeś będąc pijanym?- Krzyknęłam szepcząc

- Musiałem się z tobą spotkać. Kelsey przepraszam za ten pocałunek, nie mogłem się powstrzymać.

- Jesteś super facetem,  dzisiaj nas poniosło nie mówię że ten pocałunek mi się nie podobał. Wiesz on był cudowny ale Kocham Justina do tego jestem w ciąży.  Nie chcę by moje dziecko wychowywało się bez ojca.

- Kocham Cię Kelsey- Wyszeptał mi do ucha
*Douglas*
-Kocham Cię Kelsey- Wyszeptałem do jej ucha. Jestem debilem. Pieprzonym idiotą. Dziewczyna przed chwilą powiedziała że kocha innego a ja jej wyznałem moje uczucia, ale ja nie mogłem czekać po prostu musiałem jej to teraz powiedzieć. Ona jest w ciąży ale przecież mógłbym wychowywać z nią to dziecko. Racja między mną a nią jest pewna różnica wieku, myślę że cztery lata różnicy nie robią wielkiego problemu.
 Zauważyłem że z policzków Kels spływają łzy. Wtuliłem ją w swoje ciało,szlochała cicho w moje ramię. Chciałem jak najlepiej dla jej dziecka a właśnie narażam ją na stres.  Dziewczyna odsunęła się ode mnie patrząc mi głęboko w oczy. 

- Chciałabym powiedzieć ci to samo... ale tęsknie za nim czuje że umieram bez niego- Płakała co doprowadzało mnie do szaleństwa. Kocham ją tak mocno jak jeszcze nigdy nie kochałem żadnej dziewczyny.

-Nie umierasz Kelsey, tak tylko ci się zdaje. Jest dobrze, jesteś silną dziewczyną. Spójrz na mnie- Wyszeptałem. Dziewczyna niepewnie spojrzała mi w oczy. Pochyliłem się nad nią delikatnie trzymając ją w pasie. Musnąłem jej czoło szepcząc czułe słówka do ucha. Kelsey położyła się na łóżku mówiąc żebym został na noc. Rozebrałem się do bokserek po czym wsunąłem się na drugą stronę łóżka.

- Jutro wraca.. Będę musiała powiedzieć mu o tym co się stało między nami kiedy go nie było- Powiedziała kładąc głowe na mojej klatce piersiowej, jeździła swoimi małymi rękoma po moim torsie.

- Jesteś pewna?

- Muszę mu o tym powiedzieć, chce być z nim szczera. Wiesz powinien o tym wiedzieć.

- Mam być przy tym? Mógłbym z nim pogadać, wytłumaczyć że to nie twoja winna

- Nie. Nie chce by wiedział z kim go zdradziłam. Nie chce byś miał przeze mnie problemy.- Odpowiedziała.

- Czy to znaczy że będę mógł być przy tobie? Nie chce stracić z tobą kontaktu- Zacząłem gładzić jej ciążowy brzuszek.

- Nie stracisz. Obiecuje. Jesteś bardzo ważny dla mnie a poza tym kto będzie pilnował mojego dziecka kiedy ja będę szła na imprezę- Zachichotaliśmy razem na jej słowa. Wiem jedno chcę być przy narodzinach jej córki. Będę pomagał jej jak będę mógł, chce by była szczęśliwa nawet jeżeli oznacza to usunięcie się z jej życia. ___________________________________________________________________________
______________________________________________________________________________
                          NO i macie następny rozdział:) DZIĘKUJE BARDZO Za KOMENTARZE Pod ostatnim postem! Nie jest ich dużo ale kiedy je czytałam mało co się nie popłakałam. Chciałabym was także powiadomiś o tym iż zamierzam zamówić nowy zwiastun na tą część opowiadania :) 

piątek, 21 lutego 2014

Rozdział TRZYDZIESTY SIÓDMY PART II

 Czwarty miesiąc, jeden z nich bez niego.. Wyjechał w interesach i tak po prostu zostawił mnie tutaj..Samą. 
Bez nikogo..
Netan nie odezwał się do mnie słowem od 3 tygodni. Na początku jak wrócił do domu próbował wywieźć mnie siłą do lekarza który usunął by mi ciąże, ale wtedy jeszcze Justin mnie obronił. Cholera.. tak bardzo za nim tęsknie. Od jego wyjazdu rozmawialiśmy może dwa razy nasze rozmowy trwały może po 10 minut. Nie pytał się o dziecko ani o mnie, pytał się tylko co z chłopakami i jak sobie radzą nic więcej. Widziałam się z chłopakami i w ten sposób dowiedziałam się że Justin wraca jutro rano.
Wstałam rano obolała, kręgosłup bolał mnie niemiłosiernie. Jednym słowem czułam się jak gówno. Nie przespana noc dała się we znaki. Oczy miałam czerwone i napuchnięte od płaczu. Wzięłam prysznic, po czym UBRAŁAM SIĘ. Włosy spięłam w luźnego koka na czubku głowy po czym umalowałam się delikatnie. Zeszłam do kuchni i wcale nie zdziwił mnie fakt że wszyscy jedli już jajecznice, odkąd nie rozmawiam z Netanem nie rozmawiam też z resztą chłopaków, Netan nie pozwolił chłopakom pomagać mi gdy będę czegoś potrzebowała. Mi kazał pracować na swoje utrzymanie od tamtej pory pracuje w barze jako kelnerka, nie był to mój wymarzony zawód no ale nie miałam wyboru, musiałam zacząć pracować nie mogłam przecież głodować siebie i dziecka.Wyjęłam z lodówki sałatkę którą zrobiłam sobie wczoraj wieczorem po czym zaparzyłam herbatę owocową. Zjadłam wszystko po czym włożyłam naczynia do zmywaki. Wzięłam z blatu torebkę po czym wyszłam z domu, wsiadłam do samochodu i odpaliwszy go pojechałam do pracy. Wbiegłam spóźniona do szatni, założyłam szybko mundurek po czym poszłam na kuchnie.
- Cześć Mała- Krzyknął DOUGLAS. Zaprzyjaźniłam się z nim.

- Cześć Duży- Odkrzyknęłam po czym wzięłam tace z jedzeniem i zaczęłam je roznosić do stolików.
Podeszłam do stolika w którym siedziało dwóch mężczyzn.

- Podać coś?- Zapytałam uśmiechając się delikatnie.

- Witaj malutka- Wyszeptał obrzydliwie w moją stronę na co się skrzywiłam.

- A co byś nam mocnego do picia zaproponowała?- Zapytał drugi

- Piwo, Whiskey albo Vodkę- Zaproponowałam

- Dwa piwa słodziutka.
Szybko zapisałam w notesie po czym podreptałam do kuchni.

- Douglas poproszę Dwa piwa na stolik drugi i naleśniki z owocami na Piątkę- Powiedziałam do przyjaciela po czym wzięłam następne dania i rozniosłam je po sali.Cofnęłam się do kuchni po czym wzięłam piwa  na tacę i poszłam je podać.

- To pańskie zamówienie- Powiedziałam po czym położyłam piwa na stoliku. Chciałam iść ale jeden z
facetów przyciągnął mnie do siebie na kolana.

- Proszę mnie puścić- Wyszeptałam pamiętając że muszę zachować spokój.
Mężczyzna nie posłuchał za miast tego zaczął mnie nachalnie obmacywać. Szarpałam się. Moje oczy zaczynały zalewać się łzami.

- Puść ją do cholery!- Krzyknął Dougli  odpychając faceta ode mnie.

- Opuście lokal!- Wysyczał w ich stronę.Gdy wyszli chłopak od razu wtulił moje ciało w swoje. Cmoknął moje czoło po czym nie zwracając uwagi na dziwny wzrok ludzi  siedzących przy stolikach zaprowadził mnie do szatni.

- Już jest dobrze skarbie.Ciii- Uspokajał mnie sadzając na swoje kolana.

-Nie chcę tutaj teraz być-Wyszeptałam wycierając policzki.


- Przebierz się ja pójdę do szefa i zaraz pojedziemy do mnie. Dobrze?- W odpowiedzi pokiwałam tylko głową. Gdy chłopak wyszedł zaczęłam się przebierać.

- Gotowa?- Usłyszałam za plecami głos przyjaciela.Odwróciłam się po czym zamknęłam szafkę wzięłam torbę i podeszłam do Dauglie'go.
****
- Jak się czujesz?Dobrze z dzieckiem?- Zapytał podczas oglądania filmu.

- Tak. Sądzę że jest dobrze. Nie przejmuj się Douglas- Wyszeptałam wtulając się w jego ramie.

- Spotkamy się Jutro?

- Nie sądzę chyba że pójdziesz ze mną na USG- Zachichotałam 

- Chętnie pójdę zobaczyć to maleństwo. A tak przy okazji jak tam z Jay'em?

- Sama nie wiem.. Podobno jutro ma przyjechać, nie wiem jak się zachowa wobec mnie, wiesz nie widzieliśmy się przez miesiąc a on nawet nie chce wiedzieć jak z dzieckiem- Westchnęłam 

- Może go to wszystko przerasta,tak bywa. On uważa że jest za młody na dziecko, gdybym ja miał teraz spodziewać się dziecka też nie cieszyłbym się nie wiadomo jak. Dziecko to zobowiązanie, koniec imprez i wypadów ze znajomymi, zajmowanie się nim. Mówię Ci Kels daj mu trochę czasu.

- A jak tam u Ciebie w miłości hm?- Zachichotałam 

- Jeżeli o to chodzi to nie mam nikogo. Trudno jest znaleźć kogoś takiego..- Przerwał w środku zdania 

- Takiego jak kto?- Zapytałam z uśmiechem 

- Kogoś takiego jak ty- Wyszeptał patrząc mi w oczy. Uśmiech z mojej twarzy zszedł.

- Czy ty się we mnie no wiesz.. Kochasz?- Zapytałam nieśmiało zgarniając przy tym kosmyk włosów za ucho.

- Tak. Trudno byłoby się w tobie nie zakochać. Jesteś idealna.- Położył dłoń na moim policzku delikatnie się do mnie przysuwając. Nie chciał zranić mojego dziecka, dlatego za każdym razem gdy mnie przytulał kładł jedną dłoń na moim brzuchu.  Jego usta znajdowały się coraz bliżej moich, nie mogłam pozwolić mu się pocałować ponieważ to oznaczałoby że zdradziłam Justina a tego nie chciałam. Chociaż Douglas jest mi teraz bliższy niż Justin, może powinnam dać mu szans. Nim się obejrzałam Douglas złączył nasze usta w pocałunku który od razu oddałam. Położyłam jedną ręka na szyje chłopaka a drugą położyłam na jego ręka na moim brzuchu. Pocałunek stawał się coraz namiętny. Odpięłam guziki koszuli chłopaka. Potrzebowałam teraz tego. Potrzebowałam bliskości, potrzebowałam kogoś kto mi to da. Chciałam Justina. Chciałam Justina a właśnie całuje się z moim najlepszym przyjacielem. Moje oczy zalały się łzami kiedy odepchnęłam od swojego ciała Douglasa. Popełniłam wielki błąd całując się z nim, zdradziłam Justina..
Zasłoniłam usta ręką.

- Przepraszam- Wyszeptał chłopak spuszczając głowę.

- To ja przepraszam. Muszę już iść.- Powiedziałam po czym wzięłam torbę ubrałam szybko buty i wybiegłam od niego z domu. Wsiadłam do samochodu po czym z piskiem opon wyjechałam z podjazdu. Widziałam jak przez mgłę, gdy dojechałam do domu od razu wbiegłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko szlochając. Brzuch zaczynał boleć mnie od stresu. Słyszałam jak ktoś wszedł do mojego pokoju siadając u mnie na łóżko.

- Hej- Wyszeptał bardzo znajomy mi głos.
________________________________________________________________________
_________________________________________________________________
HEJJJ! No i mamy pierwszy rozdział drugiej części. Jak widzicie wygląd bloga się zmienił.
Chcę was teraz poprosić byście komentowali. Osoby które komentują anonimowo niech dają albo swoje imię i nazwisko albo twittera. Z góry dziękuje.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ


sobota, 25 stycznia 2014

♔Rozdział TRZYDZIESTY SZÓSTY♔

________________________CZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM!________________________


- Już?- Zapytała po raz kolejny zza drzwi Lily.

Niepewnie sięgnęłam drżącą ręką po test. Spojrzałam na wynik. POZYTYWNY.
Czułam ból w brzuchu, przez nerwy. Nie była to scena jak z filmów, nie miałam męża i nie spodziewałam się dziecka. Nie wiedziałam co teraz będzie. Noszę pod sercem dziecko.. Dziecko moje i Justina..

- Kelsey kochanie wyjdź- Zastukała w drzwi Lauren

Nie pewnie otworzyłam drzwi od łazienki.Chwiejąc się lekko weszłam do pokoju od razu siadając na łóżko.

- Jestem w ciąży- Załkałam nadal spoglądając na test

- Gratuluje- Pisnęła dziewczyna

- Lau przestać- Uspokoiła ją Lily

- Potrzebujesz teraz Justina Kels.. Musisz mu powiedzieć o dziecku, najlepiej teraz.

Nawet nie zauważyłam kiedy Lily rozmawiała przez telefon.

- Justin mógłbyś wrócić? Kelsey cię potrzebuje. Nie..Będziemy czekać..

Dziewczyna  odłożyła telefon od razu siadając obok mnie i przytulając do siebie moje trzęsące się ciało.

- Zaraz będzie- Wyszeptała

- Nie będę potrafiła mu mówić, za bardzo się boje

- To będzie trudne, ale wierze że dasz radę. Justin jest odpowiedzialny i myślę że przyjmie tą wiadomość dobrze. Może nie będzie z początku skakał ze szczęścia ale daj mu trochę czasu.

- Powinnaś się cieszyć. Spójrz na to w ten sposób, małe dziecko,pieluchy,karmienie piersią.To wszystko jest takie słodkie- Dodała Lauren

Zachichotałam cicho, wycierając wierzchem dłoni mokre policzki.

Usłyszałam warkot silnika. Wiedziałam że to on. Z pomocą dziewczyn wstałam z łóżka po czym skierowałam się na dół.

- Kelsey? Co się stało?- Wbiegł Justin do dom, gorączkowo szukając mnie wzrokiem.

- Ja.. Mam ci coś do powiedzenia.- Wyszeptałam

- Mów kochanie bo jestem troche zaniepokojony.

- Ja... Jestem w ciąży
W końcu wydusiłam to z siebie. Brzmiało to bardziej jak bełkot zagłuszony płaczem.
Justin nie odezwał się słowem przez parę dobrych minut. Patrzył na ścianę przed sobą.

- Tutaj jest nasze dziecko?- Zapytał jakby nie dowierzając. Spojrzał na mój brzuch

- Przepraszam..- Wyszeptałam

- Nie spodziewałem się tego.. Być może nie jestem dojrzały by mieć dziecko, ale sądzę że mógłbym dojrzeć do roli ojca.

- Nie zostawisz mnie?- Zapytałam

- Kocham Cię i nie mógłbym zostawić cię samą z dzieckiem.- Wyszeptał nie pewnie. Uklęknął przed kanapą tak by spojrzeć mi w oczy.
Wziął w swoje dłonie moją dłoń, po czym tak zwyczajnie pocałował ją. Uśmiechnął się delikatnie ocierając moje policzki z łez. To był chyba najlepszy moment w moim życiu, najwspanialszy.
Powoli pocałowałam jego usta. Drżące dłonie położyłam na karku Jay'a. Ten zaś trzymał mnie w talii odwzajemniając pocałunek. Jego duże dłonie także drżały a jego serce biło bardzo szybko.

- Tak bardzo Cię kocham.- Wydyszał biorąc mnie na ręce. Obrócił się ze mną pare razy uśmiechając się w ten cudowny sposób.

- Ja Ciebie też bardzo kocham.

- Nie wierzę że w tak małym ciele może znaleźć się nasze dziecko. To trochę dziwne ale  cieszę się- Cmoknął moje usta.

- My musimy już iść, ale wpadniemy  niedługo. Jak coś to dzwońcie- Powiedziała Lily po czym wraz z Lauren wyszły.

- Musimy powiedzieć Netanowi- Powiedział Justin wybierając numer do mojego brata.
Po paru sygnałach w końcu odebrał.
- Cześć Braciszku- Zachichotałam wraz z Justinem.
- Siema. Niedługo wracamy, mamy do załatwienia jeszcze pare spraw.- Oznajmił
- Musimy ci coś powiedzieć, to nie jest rozmowa na telefon ale to bardzo ważne- Powiedziałam
- Mówcie- Zaśmiał się
- Ja.. to znaczy Kelsey jest w ciąży- Powiedział Justin przygryzając warkę, nerwowo patrzył w telefon.
- To nie czas na żarty mówcie o co chodzi.
- Nie żartujemy.- Powiedziałam cicho
- Czy wy sobie kurwa jaja ze mnie robicie? Zostawiłem was na parę tygodni a ty jesteś w ciąży?! Popierdoliło was?! Urwe ci jaja Jay, ona ma szesnaście lat! Musi skończyć szkołę!- Krzyknął Netan
- To nie jego wina, ja nie wzięłam tabletek.
- Przestań kels. Nie  brałaś tabletek to moja wina.- Skarcił mnie Justin za okłamywanie
- Nie wiem co zrobicie z tym dzieciakiem ale ma go nie być. Kelsey jesteś za młoda na dziecko! Masz szkołe! Do tego to dziecko nie będzie nigdy bezpieczne! Wracam za pare dni i kiedy już będę tego dziecka ma nie być. Usuniecie je z twojego brzucha!- Krzyknął
Łzy zaczęły napływać to moich oczu. Szansa na kolejne zapłodnienie może być zerowa... Ja nie mogłabym usunąć tej ciąży. Nie mogłam zabić tego dziecka nie dla szczęścia mojego brata.
- Nie usuniemy dziecka!- Ryknął Justin
- Masz dziewiętnaście lat! Gówno wiesz o życiu.. Nie dacie sobie rady!
- Co z tego kurwa że mam dziewiętnaście lat? Wiek nie gra roli w tym całym gównie. Dam radę wychować dziecko wraz z Kels! Choćbym miał bronić Kelsey i mojego dziecka własną piersią to nie usuniemy ciąży!- Krzyknął po czym słychać było że Netan się rozłączył.
Wiedziałam że to nie będzie łatwe.Wiedziałam że dziecko sprawi nam kłopoty. Tylko że jeszcze wtedy nie wiedziałam co dokładnie się wydarzy..___________________________________________________
_________________________________________________________________________________
_______________________________________________________________________________
TO JUŻ KONIEC PIERWSZEJ CZĘŚCI TEGO OPOWIADANIA! WRACAM Z NOWYMI ROZDZIAŁAMI PO FERIACH! TUTAJ MACIE ROZDZIAŁ DO CZĘŚCI DRUGIEJ-zwiastun
MAM NADZIEJE ŻE PODOBA WAM SIĘ ROZDZIAŁ! PROSZĘ WAS O WIĘCEJ KOMENTARZY! POKAŻCIE ŻE JESTEŚCIE!
JAK PO PREMIERZE BELIEVE? JA SZCZERZE MÓWIĄC POZNAŁAM TYLE OSÓB I W DODATKU PŁAKAŁAM JAK GŁUPIA! NIE MOGE ZAPOMIEĆ FRAGMENTU KIEDY JUSTIN MÓWIŁ O TYM JAK AVALANNA UMIERAŁA JAK JEJ SIĘ OCZY ZAMYKAŁY JAK ZACZĘŁA MÓWIĆ WOLNIEJ..... nadal płaczę.  do tego wszystkiego Khali potwierdził że justin próbował popełnić samobójstwo;c  Mam już tego wszystkiego dość chciałabym by justin w tej chwili wspierał mnie, bym mogła płakać w jego ramie.. PRZEPRASZAM ŻE  SIĘ ROZPISAŁAM. WRACAM PO FERIACH Z NOWYMI ROZDZIAŁAMI! <3