________________________
CZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM!________________________
- Już?- Zapytała po raz kolejny zza drzwi Lily.
Niepewnie sięgnęłam drżącą ręką po test. Spojrzałam na wynik. POZYTYWNY.
Czułam ból w brzuchu, przez nerwy. Nie była to scena jak z filmów, nie miałam męża i nie spodziewałam się dziecka. Nie wiedziałam co teraz będzie. Noszę pod sercem dziecko.. Dziecko moje i Justina..
- Kelsey kochanie wyjdź- Zastukała w drzwi Lauren
Nie pewnie otworzyłam drzwi od łazienki.Chwiejąc się lekko weszłam do pokoju od razu siadając na łóżko.
- Jestem w ciąży- Załkałam nadal spoglądając na test
- Gratuluje- Pisnęła dziewczyna
- Lau przestać- Uspokoiła ją Lily
- Potrzebujesz teraz Justina Kels.. Musisz mu powiedzieć o dziecku, najlepiej teraz.
Nawet nie zauważyłam kiedy Lily rozmawiała przez telefon.
- Justin mógłbyś wrócić? Kelsey cię potrzebuje. Nie..Będziemy czekać..
Dziewczyna odłożyła telefon od razu siadając obok mnie i przytulając do siebie moje trzęsące się ciało.
- Zaraz będzie- Wyszeptała
- Nie będę potrafiła mu mówić, za bardzo się boje
- To będzie trudne, ale wierze że dasz radę. Justin jest odpowiedzialny i myślę że przyjmie tą wiadomość dobrze. Może nie będzie z początku skakał ze szczęścia ale daj mu trochę czasu.
- Powinnaś się cieszyć. Spójrz na to w ten sposób, małe dziecko,pieluchy,karmienie piersią.To wszystko jest takie słodkie- Dodała Lauren
Zachichotałam cicho, wycierając wierzchem dłoni mokre policzki.
Usłyszałam warkot silnika. Wiedziałam że to on. Z pomocą dziewczyn wstałam z łóżka po czym skierowałam się na dół.
- Kelsey? Co się stało?- Wbiegł Justin do dom, gorączkowo szukając mnie wzrokiem.
- Ja.. Mam ci coś do powiedzenia.- Wyszeptałam
- Mów kochanie bo jestem troche zaniepokojony.
- Ja... Jestem w ciąży
W końcu wydusiłam to z siebie. Brzmiało to bardziej jak bełkot zagłuszony płaczem.
Justin nie odezwał się słowem przez parę dobrych minut. Patrzył na ścianę przed sobą.
- Tutaj jest nasze dziecko?- Zapytał jakby nie dowierzając. Spojrzał na mój brzuch
- Przepraszam..- Wyszeptałam
- Nie spodziewałem się tego.. Być może nie jestem dojrzały by mieć dziecko, ale sądzę że mógłbym dojrzeć do roli ojca.
- Nie zostawisz mnie?- Zapytałam
- Kocham Cię i nie mógłbym zostawić cię samą z dzieckiem.- Wyszeptał nie pewnie. Uklęknął przed kanapą tak by spojrzeć mi w oczy.
Wziął w swoje dłonie moją dłoń, po czym tak zwyczajnie pocałował ją. Uśmiechnął się delikatnie ocierając moje policzki z łez. To był chyba najlepszy moment w moim życiu, najwspanialszy.
Powoli pocałowałam jego usta. Drżące dłonie położyłam na karku Jay'a. Ten zaś trzymał mnie w talii odwzajemniając pocałunek. Jego duże dłonie także drżały a jego serce biło bardzo szybko.
- Tak bardzo Cię kocham.- Wydyszał biorąc mnie na ręce. Obrócił się ze mną pare razy uśmiechając się w ten cudowny sposób.
- Ja Ciebie też bardzo kocham.
- Nie wierzę że w tak małym ciele może znaleźć się nasze dziecko. To trochę dziwne ale cieszę się- Cmoknął moje usta.
- My musimy już iść, ale wpadniemy niedługo. Jak coś to dzwońcie- Powiedziała Lily po czym wraz z Lauren wyszły.
- Musimy powiedzieć Netanowi- Powiedział Justin wybierając numer do mojego brata.
Po paru sygnałach w końcu odebrał.
- Cześć Braciszku- Zachichotałam wraz z Justinem.
- Siema. Niedługo wracamy, mamy do załatwienia jeszcze pare spraw.- Oznajmił
- Musimy ci coś powiedzieć, to nie jest rozmowa na telefon ale to bardzo ważne- Powiedziałam
- Mówcie- Zaśmiał się
- Ja.. to znaczy Kelsey jest w ciąży- Powiedział Justin przygryzając warkę, nerwowo patrzył w telefon.
- To nie czas na żarty mówcie o co chodzi.
- Nie żartujemy.- Powiedziałam cicho
- Czy wy sobie kurwa jaja ze mnie robicie? Zostawiłem was na parę tygodni a ty jesteś w ciąży?! Popierdoliło was?! Urwe ci jaja Jay, ona ma szesnaście lat! Musi skończyć szkołę!- Krzyknął Netan
- To nie jego wina, ja nie wzięłam tabletek.
- Przestań kels. Nie brałaś tabletek to moja wina.- Skarcił mnie Justin za okłamywanie
- Nie wiem co zrobicie z tym dzieciakiem ale ma go nie być. Kelsey jesteś za młoda na dziecko! Masz szkołe! Do tego to dziecko nie będzie nigdy bezpieczne! Wracam za pare dni i kiedy już będę tego dziecka ma nie być. Usuniecie je z twojego brzucha!- Krzyknął
Łzy zaczęły napływać to moich oczu. Szansa na kolejne zapłodnienie może być zerowa... Ja nie mogłabym usunąć tej ciąży. Nie mogłam zabić tego dziecka nie dla szczęścia mojego brata.
- Nie usuniemy dziecka!- Ryknął Justin
- Masz dziewiętnaście lat! Gówno wiesz o życiu.. Nie dacie sobie rady!
- Co z tego kurwa że mam dziewiętnaście lat? Wiek nie gra roli w tym całym gównie. Dam radę wychować dziecko wraz z Kels! Choćbym miał bronić Kelsey i mojego dziecka własną piersią to nie usuniemy ciąży!- Krzyknął po czym słychać było że Netan się rozłączył.
Wiedziałam że to nie będzie łatwe.Wiedziałam że dziecko sprawi nam kłopoty. Tylko że jeszcze wtedy nie wiedziałam co dokładnie się wydarzy..___________________________________________________
_________________________________________________________________________________
_______________________________________________________________________________
TO JUŻ KONIEC PIERWSZEJ CZĘŚCI TEGO OPOWIADANIA! WRACAM Z NOWYMI ROZDZIAŁAMI PO FERIACH! TUTAJ MACIE ROZDZIAŁ DO CZĘŚCI DRUGIEJ-
zwiastun
MAM NADZIEJE ŻE PODOBA WAM SIĘ ROZDZIAŁ! PROSZĘ WAS O WIĘCEJ KOMENTARZY! POKAŻCIE ŻE JESTEŚCIE!
JAK PO PREMIERZE BELIEVE? JA SZCZERZE MÓWIĄC POZNAŁAM TYLE OSÓB I W DODATKU PŁAKAŁAM JAK GŁUPIA! NIE MOGE ZAPOMIEĆ FRAGMENTU KIEDY JUSTIN MÓWIŁ O TYM JAK AVALANNA UMIERAŁA JAK JEJ SIĘ OCZY ZAMYKAŁY JAK ZACZĘŁA MÓWIĆ WOLNIEJ..... nadal płaczę. do tego wszystkiego Khali potwierdził że justin próbował popełnić samobójstwo;c Mam już tego wszystkiego dość chciałabym by justin w tej chwili wspierał mnie, bym mogła płakać w jego ramie.. PRZEPRASZAM ŻE SIĘ ROZPISAŁAM. WRACAM PO FERIACH Z NOWYMI ROZDZIAŁAMI! <3