______________________ CZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM !________________________
Walczę ze swoimi łzami , Wiem nic nigdy nie będzie między nami .Zawsze widziałam się w moich snach .Ogarnia mnie strach ...
Bo wiem że nigdy więcej się już nie spotkamy ... Nigdy więcej ze sobą nie porozmawiamy ..
Poczuwam nagły przypływ złości ...
To dlatego, że jestem bezsilna .
I sama sobie winna ..
Po co się w tobie zakochałam ?!
Moje serce bije tylko i wyłącznie dla Ciebie ..
Za dużo razy zostałam zraniona . Okłamywana . By to wszystko wytrzymać ..
Co najdziwniejsze potrzebuje twojej bliskości . Choć to ty mnie ranisz ,to przez Ciebie czuje się nic nie warta ,ale tylko przy tobie potrafię się uśmiechnąć ..
Minął tydzień . Justin próbuje za wszelką cenę się ze mną skontaktować , ale na marne . Dzwoni ,nachodzi mnie w domu . Staram się być obojętna na jego przeprosiny . Gdy tylko zostaje znów sama w swoich kontach ,płaczę . Płaczę ,tnę się . Nie radzę sobie ,czuje się bezużyteczna ...
Netan jak i reszta chłopaków wspierają mnie . Są dla mnie oparciem . Każdy z nich wspiera mnie . Ociera łzy ,przytula ,pociesza ... Ale nikt z nich nie wie co robię gdy jestem sama ,nikt nie wie o ranach na moich rękach i biodrach ..
Dzisiaj znowu nie poszłam do szkoły ..
Wstałam o 3:37 ,poszłam wziąć prysznic po czym UBRAŁAM SIĘ . Poszłam do Netana ,tak jak myślałam u niego w łóżku leżała jakaś blond tapeciara .
Netan -Wyszeptałam
Hmmm ?
Nie mogę zasnąć ..-Wydukałam
Kelsey .. Daj mi chwilę założę bokserki i przyjdę do ciebie okej ?-Zapytał na co przytaknęłam .
Poszłam do siebie do pokoju po czym usiadłam się na łóżku. Znów zachciało mi się płakać .. Tym razem pozwoliłam łzą wyjść na zewnątrz ..
Nagle drzwi od pokoju się otworzyły a do środka wszedł Netan w samych bokserkach .
Małaa.. Nie płacz ..Nikt nie jest wart twoich łez- Kucnął obok mnie przecierając dłonią moje łzy .
Netan ułożył się na moim łóżku a ja położyłam głowę na jego klatce piersiowej .
Kocham Cię Kels ..
Ja Ciebie też Net .. i nie chcę cię stracić ..-wyszlochałam
Nie stracisz mnie .. Zawszę będę przy Tobie mała .
Net po 15 minutach już spał .. Rękoma przeczesałam jego włosy .. Coraz więcej moich łez spływało po klatce piersiowej mojego brata .
Około 6 nad ranem poszłam do łazienki ,wyryłam żyletką 3 nowe kreski na mojej ręce . Tym razem rany były bardzo głębokie . Krew nie chciała przestać się z nich sączyć . Powoli robiło mi się słabo...
Szybko weszłam z powrotem do sypialni.
Netan -Wyszlochałam Net proszę obudź się .
Co ?-Zapytał. Zaraz potem otworzył oczy .
Co do cholery?!-Krzyknął w szoku po czym jak poparzony wstał .
Kelsey kurwa !Pojebało Cię ?! Coś ty zrobiła ?...
Mam dość ... Po prostu chciałabym umrzeć ..
Proszę Cię Mała.. Musimy jechać do szpitala .
Nie ! -Zaprzeczyłam przerażona .
Połóz się na łóżku i ściskaj dłoń! -Powiedział po czym wyszedł .
Po chwili do pokoju wszedł Netan z Shanem i Becky.
Idę się ubrać a wy spróbujcie coś z tym zrobić -Rzucił mój brat po czym znowu wyszedł.
Po chwili wrócił z powrotem ale tym razem był już ubrany .
Jedziemy do szpitala . Jay już o wszystkim wie .
Nie ! Nie jadę nigdzie ! Po jaką cholerę do niego dzwoniłeś ?1 Nie rozumiesz że to właśnie przez niego tak cierpię ?! Jedyne czego chce to zostać sama -Wyszlochałam .
Mała te rany są zbyt głębokie ... Musimy jechać do szpitala , oni muszą je zszyć ...
Nie chcę ... -Zaniosłam się jeszcze gorszym płaczem .
Netan przytulił mnie mocno do siebie .
Chodź Kels.. Zrób to dla rodziców ,Dla mnie ,dla samej siebie . Proszę !
Od niechcenia wstałam z łóżka .
Dobra dziewczynka -Odpowiedział
***
Po około 20 minutach byliśmy już w szpitalu ,czułam się bardzo słabo .
Netan ... Słabo mi -Wyszeptałam .
Później nastała ciemność ..
___________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________
I jak wam się podoba ? CZYTASZ=KOMENTUJESZ .
Jeśli zrobiłam jakiś błąd językowy , z góry przepraszam , ale piszę dość późno .
Teraz rozdziały będą znów dodawane trochę rzadziej ponieważ , mam dużo nauki . Chodzę na zajęcia wokalne i teraz mam przygotowania do występów więc to jest pierwszy minut , drugi jest taki że mam dużo sprawdzianów i nie nadążam .. Mam nadzieje że zrozumiecie mnie .
Dużo też myślałam nad tym czy nie usunąć tego bloga .. Na asku dostaje dużo Hejtów . Ostatnie rozdziały które dodałam wydają mi sie takie bez sensu . Nic się nie dzieje cały czas to samo . Myślę że trochę nudne już się to robi ..
Co chcecie by było w następnych rozdziałach ? Piszcie w komentarzach a może coś z tego włączę do opowiadania : )
Jestem otwarta na wasze propozycję .
sobota, 9 listopada 2013
czwartek, 31 października 2013
Rozdział DWUDZIESTY SZÓSTY
Od dnia w którym byłam u rodziców minęło 5 dni.Znów chodzę normalnie do szkoły i nawet poznałam parę miłych dziewcząt.Justina nie widziałam od 3 dni.Dzwoniłam do niego,ale zawsze tłumaczył się że jest zajęty interesami i później zadzwoni.
NIE NIE MYLICIE SIĘ !!
Nie zadzwonił ani razu! Do szkoły też nie chodzi.
Dzisiaj jak zwykle po lekcjach odebrał mnie Netan. W samochodzie rozmawialiśmy o Krótkim urlopie na tydzień ,dwa na który chcemy jechać z chłopakami z gangu Netana i Justina .
Gdy dojechaliśmy do domu poszłam się PRZEBRAĆ po czym psiknęłam się perfumem i wyszłam znów z domu.Wsiadłam do autobusu .Po niespełna 15 minutach byłam już na miejscu .Zapukałam do drzwi .
-Kelsey?Co ty tutaj robisz ?-Wychrypiał Jay
-Co ja tutaj robię ?Dlaczego się do mnie nie odzywasz ?Martwię się o Ciebie !
-Wejdź
Poszliśmy do pokoju chłopaka a to co zastałam w nim kompletnie mnie zszokowało . Wszędzie walały się butelki po Alkoholu .
-Dlaczego pijesz ?
-Nie ważne ...
-Jay powiedz mi . Proszę .
-Moja kuzynka zmarła.Miała pieprzonego raka a ja nic o tym nie wiedziałem . Nic Kurwa !
To co powiedział zszokowało mnie bardzo . Dlatego nie chciał ze mną rozmawiać .To wszystko teraz wyjaśnia.
-Justin kochanie będzie dobrze-Powiedziałam przytulając chłopaka . Jay wtulił się we mnie po czym zaczął szlochać .
-Była moim oczkiem w głowie . Zoe miała tylko 6 lat . Dlaczego mi ją zabrał ?Przecież to dziecko nikomu nic złego nie zrobiło! Zawsze była grzeczna miła i kochana ! Zawsze o wszystkich się troszczyła ! Dlaczego ?!
-Ciii... Kochanie będzie dobrze. Może Bóg chciał u siebie takiego aniołka jakim była Zoe . Justin pomyśl!
Zoe jest teraz w lepszym miejscu .
*****
Po godzinie Jay się uspokoił . Teraz leżymy u niego w sypialni i oglądamy filmy obżerając się pizzą i słodyczami .Popijając wszystko Colą .
Justin trzymał głowę na moim brzuchu a ja delikatnie przeczesuje jego włosy rękoma.
-Zostaniesz ze mną ?Nie chcę być teraz sam.-Wychrypiał patrząc na mnie . Jego oczy były lekko załzawione. Widać że płakał . W jego oczach i na twarzy można było zauważyć smutek.
Nie martw się Kochanie . Zostanę z tobą .
-Dobrze -Odpowiedział wkładając sobie do ust żelkę .
Wzięłam telefon po czym wybrałam numer do Brata :
-Kelsey co u Jay'a ?-Zapytał od razu *
-Ymm.. Jest dobrze.Chciałabym się zapytać czy mogę zostać u Justina na noc . Chcę mu pomóc.*
-Kels... Zrobiłaś to z nim i zaszłaś w ciążę , ale nie chcę by ta sytuacja powtórzyła się drugi raz dlatego odmawiam . Nie możesz zostać u Justina . *
-Netan proszę Cię . Justin ma problemy chcę go pocieszyć . Nie będziemy nic robić . Proszę .*
-Dobra ale zadzwoń jutro . Albo wiesz co ,poproś któregoś z chłopaków żeby cię tu podwiózł po jakieś ciuchy .*
-Dobra dziękuje Pa -Wyszeptałam po czym się rozłączyłam .*
*
Skarbie muszę pojechać po ciuchy do domu..
-Pojadę z Tobą -Wstał
Jesteś pewien ?Może lepiej będzie jak się prześpisz a ja poproszę któregoś z chłopców o podwiezienie ?
-Nie ! Ja to zrobie . Nie rób ze mnie jakiejś pieprzonej cioty ! Kurwa ! -Krzyknął na co wzdrygnęłam .
Ja po prostu się o Ciebie martwię . Płakałeś i byłeś smutny potrzebujesz pomocy .
-Przestać do Kurwy ! Nikt nie musi mi pomagać ! A tym bardziej taka Dziwka jak ty !-Złapał mnie mocno za nadgarstek na co krzyknęłam z bólu .
Justin przestań to boli -Wydukałam
-Wypierdalaj z tond ! Nie potrzebuje litości!
Daj sobie pomóc-Wyszeptałam ale zaraz tego pożałowałam .
Dostałam pięścią w twarz . Złapałam się za twarz i zobaczyłam że z mojej warki leci krew .
Zaczęłam jeszcze gorzej płakać. Wyrwałam dłoń z uścisku Jay'a po czym wybiegłam z jego pokoju i zbiegłam na dół.
-Kelsey kochanie przepraszam nie chciałem -Wyszeptał stając na przeciw mnie .
Daj mi spokój ! Nie chcę cię znać !-Wyszlochałam Zakładając buty .
-Kelss..
Obiecałeś mi ! Obiecałeś że nigdy więcej nie podniesiesz na mnie ręki ! Znowu mnie ranisz .. Mam dość ! Nie wytrzymam tak dłużej ! To koniec .. Między nami wszystko skończone ..-Wyszlochałam . Ostatnie zdanie trudno były mi wymówić. Sama nie wiedziałam czy chce by to był koniec .. Ale nie pozwolę sobą pomiatać . ________________________________________________________________________
_________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________
______________________________________________________________________________
Niespodzianka ! Podoba się ? Mówiłam że was zszokuje nowy rozdział ! Co będzie dalej ? Kelsey zerwała z Justinem ; o Co teraz ?
CZYTASZ= KOMENTUJESZ
CHCECIE NASTĘPNY ROZDZIAŁ ? MUSI BYĆ 17 KOM . : )
NIE NIE MYLICIE SIĘ !!
Nie zadzwonił ani razu! Do szkoły też nie chodzi.
Dzisiaj jak zwykle po lekcjach odebrał mnie Netan. W samochodzie rozmawialiśmy o Krótkim urlopie na tydzień ,dwa na który chcemy jechać z chłopakami z gangu Netana i Justina .
Gdy dojechaliśmy do domu poszłam się PRZEBRAĆ po czym psiknęłam się perfumem i wyszłam znów z domu.Wsiadłam do autobusu .Po niespełna 15 minutach byłam już na miejscu .Zapukałam do drzwi .
-Kelsey?Co ty tutaj robisz ?-Wychrypiał Jay
-Co ja tutaj robię ?Dlaczego się do mnie nie odzywasz ?Martwię się o Ciebie !
-Wejdź
Poszliśmy do pokoju chłopaka a to co zastałam w nim kompletnie mnie zszokowało . Wszędzie walały się butelki po Alkoholu .
-Dlaczego pijesz ?
-Nie ważne ...
-Jay powiedz mi . Proszę .
-Moja kuzynka zmarła.Miała pieprzonego raka a ja nic o tym nie wiedziałem . Nic Kurwa !
To co powiedział zszokowało mnie bardzo . Dlatego nie chciał ze mną rozmawiać .To wszystko teraz wyjaśnia.
-Justin kochanie będzie dobrze-Powiedziałam przytulając chłopaka . Jay wtulił się we mnie po czym zaczął szlochać .
-Była moim oczkiem w głowie . Zoe miała tylko 6 lat . Dlaczego mi ją zabrał ?Przecież to dziecko nikomu nic złego nie zrobiło! Zawsze była grzeczna miła i kochana ! Zawsze o wszystkich się troszczyła ! Dlaczego ?!
-Ciii... Kochanie będzie dobrze. Może Bóg chciał u siebie takiego aniołka jakim była Zoe . Justin pomyśl!
Zoe jest teraz w lepszym miejscu .
*****
Po godzinie Jay się uspokoił . Teraz leżymy u niego w sypialni i oglądamy filmy obżerając się pizzą i słodyczami .Popijając wszystko Colą .
Justin trzymał głowę na moim brzuchu a ja delikatnie przeczesuje jego włosy rękoma.
-Zostaniesz ze mną ?Nie chcę być teraz sam.-Wychrypiał patrząc na mnie . Jego oczy były lekko załzawione. Widać że płakał . W jego oczach i na twarzy można było zauważyć smutek.
Nie martw się Kochanie . Zostanę z tobą .
-Dobrze -Odpowiedział wkładając sobie do ust żelkę .
Wzięłam telefon po czym wybrałam numer do Brata :
-Kelsey co u Jay'a ?-Zapytał od razu *
-Ymm.. Jest dobrze.Chciałabym się zapytać czy mogę zostać u Justina na noc . Chcę mu pomóc.*
-Kels... Zrobiłaś to z nim i zaszłaś w ciążę , ale nie chcę by ta sytuacja powtórzyła się drugi raz dlatego odmawiam . Nie możesz zostać u Justina . *
-Netan proszę Cię . Justin ma problemy chcę go pocieszyć . Nie będziemy nic robić . Proszę .*
-Dobra ale zadzwoń jutro . Albo wiesz co ,poproś któregoś z chłopaków żeby cię tu podwiózł po jakieś ciuchy .*
-Dobra dziękuje Pa -Wyszeptałam po czym się rozłączyłam .*
*
Skarbie muszę pojechać po ciuchy do domu..
-Pojadę z Tobą -Wstał
Jesteś pewien ?Może lepiej będzie jak się prześpisz a ja poproszę któregoś z chłopców o podwiezienie ?
-Nie ! Ja to zrobie . Nie rób ze mnie jakiejś pieprzonej cioty ! Kurwa ! -Krzyknął na co wzdrygnęłam .
Ja po prostu się o Ciebie martwię . Płakałeś i byłeś smutny potrzebujesz pomocy .
-Przestać do Kurwy ! Nikt nie musi mi pomagać ! A tym bardziej taka Dziwka jak ty !-Złapał mnie mocno za nadgarstek na co krzyknęłam z bólu .
Justin przestań to boli -Wydukałam
-Wypierdalaj z tond ! Nie potrzebuje litości!
Daj sobie pomóc-Wyszeptałam ale zaraz tego pożałowałam .
Dostałam pięścią w twarz . Złapałam się za twarz i zobaczyłam że z mojej warki leci krew .
Zaczęłam jeszcze gorzej płakać. Wyrwałam dłoń z uścisku Jay'a po czym wybiegłam z jego pokoju i zbiegłam na dół.
-Kelsey kochanie przepraszam nie chciałem -Wyszeptał stając na przeciw mnie .
Daj mi spokój ! Nie chcę cię znać !-Wyszlochałam Zakładając buty .
-Kelss..
Obiecałeś mi ! Obiecałeś że nigdy więcej nie podniesiesz na mnie ręki ! Znowu mnie ranisz .. Mam dość ! Nie wytrzymam tak dłużej ! To koniec .. Między nami wszystko skończone ..-Wyszlochałam . Ostatnie zdanie trudno były mi wymówić. Sama nie wiedziałam czy chce by to był koniec .. Ale nie pozwolę sobą pomiatać . ________________________________________________________________________
_________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________
______________________________________________________________________________
Niespodzianka ! Podoba się ? Mówiłam że was zszokuje nowy rozdział ! Co będzie dalej ? Kelsey zerwała z Justinem ; o Co teraz ?
CZYTASZ= KOMENTUJESZ
CHCECIE NASTĘPNY ROZDZIAŁ ? MUSI BYĆ 17 KOM . : )
środa, 30 października 2013
Rozdział DWUDZIESTY PIĄTY
Kelsey... Dlaczego to zrobiłaś ?!-Spojrzałem smutnym wzrokiem na nią
-Nie chcę żyć .
Kochanie dlaczego ?
-Nienawidzę mojego życia .Wszytko się posypało.Runęło.. Justin powiedz mi co ja takiego zrobiłam ?Naprawdę jestem taką złą dziewczyną ,że cierpię na każdym kroku ? Staram się zamykać oczy na rzeczy których nie chcę widzie ,ale nie potrafię zamknąć sera na rzeczy których nie chcę czuć.
***KELSEY POV***
Wszystko co czułam wyrzuciłam z siebie . Nie chcę już dusić w sobie tego co czuje.
Justin trzymał mnie za rękę tak jakby bał sie ,że ucieknę .Obią mnie tak ,że zrozumiałam ,że nie chcę bym odeszła .
-Za bardzo cię kocham bym mógł pozwolić ci odejść.
-Dziekuje że jesteś -Wyszeptałam
-To ja powinienem ci dziękować,nie ty mi .
-Wiesz... sądze że mój tato by cię polubił-Wyszeptałam .Przerywając cisze.
-Wątpie że pozwoliłby na to żeby kryminalista spotykał się z jego córką -Westchnął na co ja zachichotałam .
-Macie podobne twarde charaktery ,lubicie stawiać na swoim .Plus oboje przypalacie jajecznice .
-Ja przypalam jajecznice ?To nie prawda -Udał oburzenie .
-Przykro mi Jay ,ale jesteś kiepskim kucharzem .
-Kocham cię Kretynko -Zaśmiał się całując moje usta
-Ja Ciebie też Idioto -Również zachichotałam.
Pojedźmy do restauracji na obiad.
-Kocham Was.Mamo i Tato. Niedługo znów się zobaczymy .
-Dowidzenie pani Carmen i Panie Rafaelu -Powiedział Jay po czym przytulił mnie do swojego boku i razem skierowaliśmy się do samochodu .
***
-Co zamawiasz kochanie ?
-Ravioli nadziewane mięsem -Odpowiedziałam
-Ravioli i Spaghetti tak ? -Zapytał Kelner na co oboje pokiwaliśmy głowami .
Już po 15 minutach jedliśmy swoje dania .
-Kochanie ... Dzisiaj z chłopakami wracamy do domu .
Że co ?? Ja potrzebuje wsparcia a on postanowił wrócić do siebie ?!Już było dobrze, ale on musiał to zepsuć .
-Jesteś zła ?-Zapytał
-Nie-Rzuciłam krótko
-Kochanie..
-Daj spokój.
-Mam interesy. Nie mogę liczyć na to że chłopacy wszystko załatwią. Dobrze wiesz że przez szukanie Ciebie nic nie robiliśmy . Muszę na nowo zająć się pracą.
Skoro to był problem to trzeba było mnie nie szukać!Dziękuje za wsparcie!Jesteś taki sam jak wszyscy-Odpowiedziałam podniesionym tonem po czym wstałam założyłam kurtkę i wyszłam z restauracji.Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Netana .
-Netan ?-Zaszlochałam
Kelsey?Dlaczego płaczesz?
-Pokłóciłam się z Jay'em -Znów zaszlochałam
Mała ... Wróć do Justina. Nie możesz iść sa,a .
-Netan proszę .. Przyjedż po mnie ,nie czuje sie dobrze .
Nie Kelsey ! Wraaj do Justina!-Dojedziemy do domu to porozmawiamy .
-Jasne-Syknęłam po czym się rozłączyłam .
Wybrałam numer tym razem do Justina .
Kelsey gdzie ty jesteś do cholery?!
-Spotkajmy się za 5 minut przy samochodzie .
Dobra ..
Szłam w stronę parkingu. Stanęłam przy samochodzie i czekałam na Justina .
-Przepraszam skarbie-Usłyszałam za sobą.
Szybko się odwróciłam i zobaczyłam Justina z różą w ręku.
-To dla Ciebie Kels...-Wyszeptał patrzą mi w oczy .
Dziękuje .
Wtuliłam sie mocno w chłopaka.Delikatnie ale i z czułością musnęłam jego usta.
-Wracajmy do domu- Powiedział ._______________________________________________________
_____________________________________________________________________________________
_______________________________________________________________________________________
__________________________________________________________________________________
Następny rozdział ! Niespodzianka ! Mam nadzieje że się podoba . CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Wiem rozdział nie jest fajny . Praktycznie cały rozdział to dialogi . Przepraszam. Nie sądzicie że te rozdziały co teraz do daje są bez sensu ? Bo ja coraz bardziej tak sądzę . Jedyne co mogę wam powiedzieć to że następny rozdział będzie lekko szokujący .
Bardzo was proszę rozgłaszajcie mojego bloga ! Piszcie do mnie na asku .( Jessicaaxdd ) Prosze was to bardzo ważne chcę żeby chociaż pod rozdziałami było 40 kom . Wiem to dużo ale sądzę że chociaż tyle mi się należy za poświęcanie czasu i pisanie nowych notek na bloga .
-Nie chcę żyć .
Kochanie dlaczego ?
-Nienawidzę mojego życia .Wszytko się posypało.Runęło.. Justin powiedz mi co ja takiego zrobiłam ?Naprawdę jestem taką złą dziewczyną ,że cierpię na każdym kroku ? Staram się zamykać oczy na rzeczy których nie chcę widzie ,ale nie potrafię zamknąć sera na rzeczy których nie chcę czuć.
***KELSEY POV***
Wszystko co czułam wyrzuciłam z siebie . Nie chcę już dusić w sobie tego co czuje.
Justin trzymał mnie za rękę tak jakby bał sie ,że ucieknę .Obią mnie tak ,że zrozumiałam ,że nie chcę bym odeszła .
-Za bardzo cię kocham bym mógł pozwolić ci odejść.
-Dziekuje że jesteś -Wyszeptałam
-To ja powinienem ci dziękować,nie ty mi .
-Wiesz... sądze że mój tato by cię polubił-Wyszeptałam .Przerywając cisze.
-Wątpie że pozwoliłby na to żeby kryminalista spotykał się z jego córką -Westchnął na co ja zachichotałam .
-Macie podobne twarde charaktery ,lubicie stawiać na swoim .Plus oboje przypalacie jajecznice .
-Ja przypalam jajecznice ?To nie prawda -Udał oburzenie .
-Przykro mi Jay ,ale jesteś kiepskim kucharzem .
-Kocham cię Kretynko -Zaśmiał się całując moje usta
-Ja Ciebie też Idioto -Również zachichotałam.
Pojedźmy do restauracji na obiad.
-Kocham Was.Mamo i Tato. Niedługo znów się zobaczymy .
-Dowidzenie pani Carmen i Panie Rafaelu -Powiedział Jay po czym przytulił mnie do swojego boku i razem skierowaliśmy się do samochodu .
***
-Co zamawiasz kochanie ?
-Ravioli nadziewane mięsem -Odpowiedziałam
-Ravioli i Spaghetti tak ? -Zapytał Kelner na co oboje pokiwaliśmy głowami .
Już po 15 minutach jedliśmy swoje dania .
-Kochanie ... Dzisiaj z chłopakami wracamy do domu .
Że co ?? Ja potrzebuje wsparcia a on postanowił wrócić do siebie ?!Już było dobrze, ale on musiał to zepsuć .
-Jesteś zła ?-Zapytał
-Nie-Rzuciłam krótko
-Kochanie..
-Daj spokój.
-Mam interesy. Nie mogę liczyć na to że chłopacy wszystko załatwią. Dobrze wiesz że przez szukanie Ciebie nic nie robiliśmy . Muszę na nowo zająć się pracą.
Skoro to był problem to trzeba było mnie nie szukać!Dziękuje za wsparcie!Jesteś taki sam jak wszyscy-Odpowiedziałam podniesionym tonem po czym wstałam założyłam kurtkę i wyszłam z restauracji.Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Netana .
-Netan ?-Zaszlochałam
Kelsey?Dlaczego płaczesz?
-Pokłóciłam się z Jay'em -Znów zaszlochałam
Mała ... Wróć do Justina. Nie możesz iść sa,a .
-Netan proszę .. Przyjedż po mnie ,nie czuje sie dobrze .
Nie Kelsey ! Wraaj do Justina!-Dojedziemy do domu to porozmawiamy .
-Jasne-Syknęłam po czym się rozłączyłam .
Wybrałam numer tym razem do Justina .
Kelsey gdzie ty jesteś do cholery?!
-Spotkajmy się za 5 minut przy samochodzie .
Dobra ..
Szłam w stronę parkingu. Stanęłam przy samochodzie i czekałam na Justina .
-Przepraszam skarbie-Usłyszałam za sobą.
Szybko się odwróciłam i zobaczyłam Justina z różą w ręku.
-To dla Ciebie Kels...-Wyszeptał patrzą mi w oczy .
Dziękuje .
Wtuliłam sie mocno w chłopaka.Delikatnie ale i z czułością musnęłam jego usta.
-Wracajmy do domu- Powiedział ._______________________________________________________
_____________________________________________________________________________________
_______________________________________________________________________________________
__________________________________________________________________________________
Następny rozdział ! Niespodzianka ! Mam nadzieje że się podoba . CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Wiem rozdział nie jest fajny . Praktycznie cały rozdział to dialogi . Przepraszam. Nie sądzicie że te rozdziały co teraz do daje są bez sensu ? Bo ja coraz bardziej tak sądzę . Jedyne co mogę wam powiedzieć to że następny rozdział będzie lekko szokujący .
Bardzo was proszę rozgłaszajcie mojego bloga ! Piszcie do mnie na asku .( Jessicaaxdd ) Prosze was to bardzo ważne chcę żeby chociaż pod rozdziałami było 40 kom . Wiem to dużo ale sądzę że chociaż tyle mi się należy za poświęcanie czasu i pisanie nowych notek na bloga .
niedziela, 27 października 2013
Zwiastun !
Mówiłam ze chyba nie będzie zwiastuna , ale właśnie pare minut temu po tygodniowym ładowaniu sie na YT skończy sie dodał . Jestem wkurzona bo dodaje już rozdziały a dopiero teraz pojawił sie zwiastun . -___-
ZWIASTUN
________________
Wkurza mnie już sprawa tego bloga . Nie wiem czy chce go dalej pisać . Nie widzę sensu . Staram sie jak mogę a niektórzy piszą ze mogłabym częściej dodawać rozdziały . No ludzie !-,- Nie jestem pieprzonym robotem zeby pisać dzień w dzień nowy rozdział !
Chce pisać mojego bloga z przyjemności a nie z musu .
+Wiem ze pewnie to czytacie ale ne chce sie wam zostawić Komentarza .
Zaczynam myślec nad usunięciem tego bloga .
ZWIASTUN
________________
Wkurza mnie już sprawa tego bloga . Nie wiem czy chce go dalej pisać . Nie widzę sensu . Staram sie jak mogę a niektórzy piszą ze mogłabym częściej dodawać rozdziały . No ludzie !-,- Nie jestem pieprzonym robotem zeby pisać dzień w dzień nowy rozdział !
Chce pisać mojego bloga z przyjemności a nie z musu .
+Wiem ze pewnie to czytacie ale ne chce sie wam zostawić Komentarza .
Zaczynam myślec nad usunięciem tego bloga .
sobota, 26 października 2013
Rozdział DWUDZIESTY CZWARTY
CZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM ! __________________________________________________________________________-_______________________________________________________________________________
Po tym jak znowu płakałam postanowiłam wyjść z domu i przemyśleć wszystko sama . Z początku nie chcieli pozwolić na to bym wyszła,ale Becky przekonała chłopaków. Teraz siedzę na łące,rozmyślam wszystko o się stało.
Podobno każde zdarzenie ma swój powód.Więc jaki był powód do zabrania mi dziecka ?
Dlaczego choć raz nie mogę mieć tego co chcę ?Dlaczego ?!-Krzyknęłam patrząc w niebo.
Znów poczułam tsunami łez.
Nienawidzę cię !-Wrzeszczałam między jednym szlochem a drugim.
***
Do domu wróciłam około 23:40.PO cichu otworzyłam drzwi po czym zdjęłam buty i poszłam do kuchni.
-Wiesz która jest godzina ?-Zapytał Justin
Szybko się obróciłam i zobaczyłam Justina i Netana siedzących przy blacie kuchennym na krzesłach barmańskich .
Musiałam się przejść ...
-Tak długo ?!Wiesz że mogło stać ci się coś złego ?!-Wrzeszczał Netan
Nic gorszego od straty dziecka nie może mi się przytrafić -Wydukałam po czym wybiegłam do łazienki i tak jak wczoraj pocięłam się,tylko że tym razem zrobiłam to mocniej .
Wyryłam żyletką napis ''DZIECKO''.
-Kelsey co robisz? -Zapytał Justin zza drzwi
Nic .. Zaraz wyjdę.
Obmyłam rękę po czym zabandażowałam ją i z powrotem naciągnęłam rękaw.
Co tam tak długo robiłaś ?-Zapytał podejrzliwie
Nie twoja sprawa-Odpowiedziałam po czym położyłam się na łóżku i przykryłam kołdrą uważając przy tym na rękę .
-Kochanie-Wyszeptał Justin zostawiając pocałunek na mojej szyi.
Przestań-Wyszeptałam odsuwając się od chłopaka jak najdalej .
Kocham Cię-Wyszeptał a ja udawałam że śpię.
***
Rano obudziłam się przed wszystkimi. Po cichu wstałam z łóżka i zeszłam na dół.Zrobiłam stertę naleśników po czym położyłam je wszystkie na talerzu,na stole. Do szklanek nalałam soku pomarańczowego a na stół położyłam syropy i sosy.
Poszłam na górę się Ubrać .
Nie malowałam się.Ubrana i czysta zeszłam na dół.Wszyscy siedzieli przy stole jedząc.
Cześć-Przywitali mnie .
Hej .
Ty to wszystko zrobiłaś ?-Zapytał Shane
Tak...Wstałam wcześniej więc pomyślałam że zrobię śniadanie .
Jak się czujesz?-Zapytał Netan
Nie chcę o tym rozmawiać-Wyszeptałam
Rozumiem .
Chciałabym pojechać dziś do rodziców -Wyszeptałam
Netan spojrzał na mnie zaskoczony .
To chyba nie jest dobry pomysł...
Chce ich odwiedzić .
Justin pojedziesz z Kelsey?My musimy coś załatwić.
Spojrzałam na Justina. Był jakiś taki zmieszany tą propozycją .
Dobra-Odpowiedział nie patrząc na mnie .
***JUSTINS POV***
Byłem zły na Kelsey że tak mnie potraktowała.Staram się być dla niej podporą ,a ona mnie odpycha .
Rozumiem że poroniła,że jest smutna z tego powodu ja też przecież straciłem dziecko. Mniejsza...
Po śniadaniu poszedłem wziąć prysznic,potem ubrałem się i zszedłem na dół.
-Gotowa ?-Zapytałem
Wezmę torebkę i możemy jechać .
Po 15 minutach wsiedliśmy do samochodu.
Moglibyśmy zatrzymać się i kupić kawę ?
-Ta jasne -Odpowiedziałem .
***
Weszliśmy na cmentarz.Stanęliśmy przy jednym z nagrobków .Usiedliśmy na ławeczce na przeciw grobu .
-Brakuje mi ich-Wyszeptała załamanym głosem .
Czasami zastanawiam się dlaczego spotyka mnie w życiu tyle złego... To wszystko mnie przytłacza,straciłam dziecko.Czuje się winna-Zaczęła płakać a ja ją mocno przytuliłem.
Złapałem jej ręce na co Kelsey syknęła.Spojrzałem na nią zdziwiony na co ta spuściła głowę .
Wiedziałem że coś ukrywa.
Podciągnąłem oba jej rękawy i na lewej ręce zobaczyłem bandaż z plamami krwi.Odwinąłem go,a moim oczą ukazał się napis ''DZIECKO'' ,obok niego było parę nacięć .Spojrzałem na moją dziewczynę ,z jej oczu wypływało coraz więcej łez.
Kelsey... Dlaczego to zrobiłaś ?!-Spojrzałem smutnym wzrokiem na nią .
-Nie chcę żyć .____________________________________________________________________
________________________________________________________________________________
_______________________________________________________________________________
Jeżeli chodzi o to co Kelsey sobie wyryła na ręku to nie zapominajmy że kelsey jest Angielką tak jak wszyscy w opowiadaniu więc tak naprawdę ma napis ''KID'' .
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Zostawiajcie jakieś dłuższe komentarze : ) PYTAJCIE BOHATERÓW NA ICH ASK'ACH .
Rozgłaszajcie mojego bloga ! Proszę Was ! To tak niewiele dla was a bardzo dużo dla mnie <3
Po tym jak znowu płakałam postanowiłam wyjść z domu i przemyśleć wszystko sama . Z początku nie chcieli pozwolić na to bym wyszła,ale Becky przekonała chłopaków. Teraz siedzę na łące,rozmyślam wszystko o się stało.
Podobno każde zdarzenie ma swój powód.Więc jaki był powód do zabrania mi dziecka ?
Dlaczego choć raz nie mogę mieć tego co chcę ?Dlaczego ?!-Krzyknęłam patrząc w niebo.
Znów poczułam tsunami łez.
Nienawidzę cię !-Wrzeszczałam między jednym szlochem a drugim.
***
Do domu wróciłam około 23:40.PO cichu otworzyłam drzwi po czym zdjęłam buty i poszłam do kuchni.
-Wiesz która jest godzina ?-Zapytał Justin
Szybko się obróciłam i zobaczyłam Justina i Netana siedzących przy blacie kuchennym na krzesłach barmańskich .
Musiałam się przejść ...
-Tak długo ?!Wiesz że mogło stać ci się coś złego ?!-Wrzeszczał Netan
Nic gorszego od straty dziecka nie może mi się przytrafić -Wydukałam po czym wybiegłam do łazienki i tak jak wczoraj pocięłam się,tylko że tym razem zrobiłam to mocniej .
Wyryłam żyletką napis ''DZIECKO''.
-Kelsey co robisz? -Zapytał Justin zza drzwi
Nic .. Zaraz wyjdę.
Obmyłam rękę po czym zabandażowałam ją i z powrotem naciągnęłam rękaw.
Co tam tak długo robiłaś ?-Zapytał podejrzliwie
Nie twoja sprawa-Odpowiedziałam po czym położyłam się na łóżku i przykryłam kołdrą uważając przy tym na rękę .
-Kochanie-Wyszeptał Justin zostawiając pocałunek na mojej szyi.
Przestań-Wyszeptałam odsuwając się od chłopaka jak najdalej .
Kocham Cię-Wyszeptał a ja udawałam że śpię.
***
Rano obudziłam się przed wszystkimi. Po cichu wstałam z łóżka i zeszłam na dół.Zrobiłam stertę naleśników po czym położyłam je wszystkie na talerzu,na stole. Do szklanek nalałam soku pomarańczowego a na stół położyłam syropy i sosy.
Poszłam na górę się Ubrać .
Nie malowałam się.Ubrana i czysta zeszłam na dół.Wszyscy siedzieli przy stole jedząc.
Cześć-Przywitali mnie .
Hej .
Ty to wszystko zrobiłaś ?-Zapytał Shane
Tak...Wstałam wcześniej więc pomyślałam że zrobię śniadanie .
Jak się czujesz?-Zapytał Netan
Nie chcę o tym rozmawiać-Wyszeptałam
Rozumiem .
Chciałabym pojechać dziś do rodziców -Wyszeptałam
Netan spojrzał na mnie zaskoczony .
To chyba nie jest dobry pomysł...
Chce ich odwiedzić .
Justin pojedziesz z Kelsey?My musimy coś załatwić.
Spojrzałam na Justina. Był jakiś taki zmieszany tą propozycją .
Dobra-Odpowiedział nie patrząc na mnie .
***JUSTINS POV***
Byłem zły na Kelsey że tak mnie potraktowała.Staram się być dla niej podporą ,a ona mnie odpycha .
Rozumiem że poroniła,że jest smutna z tego powodu ja też przecież straciłem dziecko. Mniejsza...
Po śniadaniu poszedłem wziąć prysznic,potem ubrałem się i zszedłem na dół.
-Gotowa ?-Zapytałem
Wezmę torebkę i możemy jechać .
Po 15 minutach wsiedliśmy do samochodu.
Moglibyśmy zatrzymać się i kupić kawę ?
-Ta jasne -Odpowiedziałem .
***
Weszliśmy na cmentarz.Stanęliśmy przy jednym z nagrobków .Usiedliśmy na ławeczce na przeciw grobu .
-Brakuje mi ich-Wyszeptała załamanym głosem .
Czasami zastanawiam się dlaczego spotyka mnie w życiu tyle złego... To wszystko mnie przytłacza,straciłam dziecko.Czuje się winna-Zaczęła płakać a ja ją mocno przytuliłem.
Złapałem jej ręce na co Kelsey syknęła.Spojrzałem na nią zdziwiony na co ta spuściła głowę .
Wiedziałem że coś ukrywa.
Podciągnąłem oba jej rękawy i na lewej ręce zobaczyłem bandaż z plamami krwi.Odwinąłem go,a moim oczą ukazał się napis ''DZIECKO'' ,obok niego było parę nacięć .Spojrzałem na moją dziewczynę ,z jej oczu wypływało coraz więcej łez.
Kelsey... Dlaczego to zrobiłaś ?!-Spojrzałem smutnym wzrokiem na nią .
-Nie chcę żyć .____________________________________________________________________
________________________________________________________________________________
_______________________________________________________________________________
Jeżeli chodzi o to co Kelsey sobie wyryła na ręku to nie zapominajmy że kelsey jest Angielką tak jak wszyscy w opowiadaniu więc tak naprawdę ma napis ''KID'' .
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Zostawiajcie jakieś dłuższe komentarze : ) PYTAJCIE BOHATERÓW NA ICH ASK'ACH .
Rozgłaszajcie mojego bloga ! Proszę Was ! To tak niewiele dla was a bardzo dużo dla mnie <3
czwartek, 24 października 2013
Rozdział DWUDZIESTY TRZECI
Kochanie zjedz coś -Powiedział Justin.Siedzieliśmy przy później kolacji .Wszyscy spojrzeli na mnie .
Nie jestem głodna-Wyszeptałam
Zjedz coś do cholery - Krzyknął Netan patrząc mi w oczy .
Dajcie mi spokój -Wydukałam po czym wstałam i wybiegłam do swojego pokoju.Zamknęłam drzwi po czym zaczęłam płakać.
Kels...Otwórz-Usłyszałam cichy głos Justina ,ale nadal płakałam
W szybkim tempie wybiegłam do łazienki i wyjęłam z szafki żyletkę .Tą samą którą próbowałam popełnić samobójstwo .Pociągnęłam nią pare razy po nadgarstku . Odłożyłam moją ''Przyjaciółkę '' z powrotem do szafki i wyszłam z łazienki .
Kelsey, otwórz te jebane drzwi ! -Wrzeszczał Jay.
Powoli podeszłam do drzwi i je otworzyłam
Mała..-Wyszeptał ,kiedy mnie zobaczył mocno mnie do siebie przytulił, a ja wybuchnęłam głośnym płaczem .
Ciii.... Będzie dobrze..Jesteś silną dziewczynką i wierze że dasz sobie radę..
Mam dość -Wydukałam
Wcale że nie .Chcesz żyć .Chcesz skończyć studia .Znaleźć pracę i założyć rodzinę . A żeby tak się stało musisz być silna -Pogłaskał mnie po policzku .
Boję się ..
-Czego ?-Zapytał patrząc mi w oczy .
Zmiany-Wyszeptałam
-Jakiej ?
Boję się zostać bez ciebie -Rzekłam bardzo poważnie
-Nigdzie się nie wybieram -Uśmiechnął się delikatnie
Jesteś dla mnie bardzo ważny .
-Ty dla mnie też-Cmoknął moje usta
Pójdę wziąć prysznic.
-Mogę z tobą ?-Zachichotał
Nie -Uśmiechnęłam się sztucznie
***
Po wzięciu kąpieli ubrałam się i wyszłam z łazienki. Justina nie było w pokoju. Położyłam się na łóżku i przykryłam kołdrą . Powoli zasypiałam ,gdy nagle poczułam ciało przylegające do mych pleców.
-Śpisz kochanie ?
Nic nie odpowiedziałam ,udawałam że śpię .
-Dobranoc skarbie-Cmoknął moje ramię .
Po chwili zasnęłam ...
***
-Kochanie wstawaj-Szeptał do mojego ucha
hmm?-Wychrypiałam zaspana
-Trzeba wstać.Jest już 15:27
Tak długo spałam ?
-Yeah-Wymruczał seksownym głosem
Daj mi jeszcze pięć minutek...
-O nie !-Pisnął udając oburzenie
Niechętnie wstałam z łóżka i poszłam do łazienki.
Umyłam się i UBRAŁAM .
Nie malowałam się .Nie robiłam nic ze swoim wyglądem .Włosy spięłam w niechlujnego koka.
Zeszłam na dół i odrazu zobaczyłam Wszystkich siedzących przy stole .Wszyscy czyli:Netan,Justin,Jake ,Shane,Bruce,Chris,John,Nicolas i Becky .
Cześć-Powiedzieli prawie chórem
Hej -odszeptałam .
Usiadłam się koło Justina i Becky po czym nalałam sobie do szklanki sok pomarańczowy. Wszyscy jedli patrząc na mnie ,Irytował mnie ten fakt.
-Zjesz coś ?-Zapytał Shane
Nie mam ochoty.Nie czuje się dobrze .
-Zjedz chociaż naleśnika-Namawiał mnie Justin.
Nie chcę ... Jak się lepiej poczuje to zjem coś .
Pozostali tylko kiwnęli głowami . Ze szklanką soku w ręku poszłam do siebie .Usiadłam się na łóżku po czym znów zaczęłam płakać .
***JUSTINS POV***
Kurwa-Wysyczałem
Ona nie może tak funkcjonować-Polar rękami twarz Netan .
Myślisz że o tym nie wiem ?-Zapytałem zirytowany .
Musimy ją wspierać -Odpowiedziała Becky.
Teraz Kelsey jest w rozsypce.Porwali ją i jeszcze do tego poroniła.. Nie możemy pozwolić by coś jej się stało.-----------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
HALOOOO! <3 Taka niespodzianka z nowym rozdziałem .Co do zwiastuna to raczej go nie będzie bo nie chcę mi się dodać . A nie znam osoby która mogłaby mi go zrobić .. Więc...
Czytasz=Komentujesz
Im więcej komentarzy tym szybciej dodam rozdział .
+ Pytajcie bochaterów na askach : >
Nie jestem głodna-Wyszeptałam
Zjedz coś do cholery - Krzyknął Netan patrząc mi w oczy .
Dajcie mi spokój -Wydukałam po czym wstałam i wybiegłam do swojego pokoju.Zamknęłam drzwi po czym zaczęłam płakać.
Kels...Otwórz-Usłyszałam cichy głos Justina ,ale nadal płakałam
W szybkim tempie wybiegłam do łazienki i wyjęłam z szafki żyletkę .Tą samą którą próbowałam popełnić samobójstwo .Pociągnęłam nią pare razy po nadgarstku . Odłożyłam moją ''Przyjaciółkę '' z powrotem do szafki i wyszłam z łazienki .
Kelsey, otwórz te jebane drzwi ! -Wrzeszczał Jay.
Powoli podeszłam do drzwi i je otworzyłam
Mała..-Wyszeptał ,kiedy mnie zobaczył mocno mnie do siebie przytulił, a ja wybuchnęłam głośnym płaczem .
Ciii.... Będzie dobrze..Jesteś silną dziewczynką i wierze że dasz sobie radę..
Mam dość -Wydukałam
Wcale że nie .Chcesz żyć .Chcesz skończyć studia .Znaleźć pracę i założyć rodzinę . A żeby tak się stało musisz być silna -Pogłaskał mnie po policzku .
Boję się ..
-Czego ?-Zapytał patrząc mi w oczy .
Zmiany-Wyszeptałam
-Jakiej ?
Boję się zostać bez ciebie -Rzekłam bardzo poważnie
-Nigdzie się nie wybieram -Uśmiechnął się delikatnie
Jesteś dla mnie bardzo ważny .
-Ty dla mnie też-Cmoknął moje usta
Pójdę wziąć prysznic.
-Mogę z tobą ?-Zachichotał
Nie -Uśmiechnęłam się sztucznie
***
Po wzięciu kąpieli ubrałam się i wyszłam z łazienki. Justina nie było w pokoju. Położyłam się na łóżku i przykryłam kołdrą . Powoli zasypiałam ,gdy nagle poczułam ciało przylegające do mych pleców.
-Śpisz kochanie ?
Nic nie odpowiedziałam ,udawałam że śpię .
-Dobranoc skarbie-Cmoknął moje ramię .
Po chwili zasnęłam ...
***
-Kochanie wstawaj-Szeptał do mojego ucha
hmm?-Wychrypiałam zaspana
-Trzeba wstać.Jest już 15:27
Tak długo spałam ?
-Yeah-Wymruczał seksownym głosem
Daj mi jeszcze pięć minutek...
-O nie !-Pisnął udając oburzenie
Niechętnie wstałam z łóżka i poszłam do łazienki.
Umyłam się i UBRAŁAM .
Nie malowałam się .Nie robiłam nic ze swoim wyglądem .Włosy spięłam w niechlujnego koka.
Zeszłam na dół i odrazu zobaczyłam Wszystkich siedzących przy stole .Wszyscy czyli:Netan,Justin,Jake ,Shane,Bruce,Chris,John,Nicolas i Becky .
Cześć-Powiedzieli prawie chórem
Hej -odszeptałam .
Usiadłam się koło Justina i Becky po czym nalałam sobie do szklanki sok pomarańczowy. Wszyscy jedli patrząc na mnie ,Irytował mnie ten fakt.
-Zjesz coś ?-Zapytał Shane
Nie mam ochoty.Nie czuje się dobrze .
-Zjedz chociaż naleśnika-Namawiał mnie Justin.
Nie chcę ... Jak się lepiej poczuje to zjem coś .
Pozostali tylko kiwnęli głowami . Ze szklanką soku w ręku poszłam do siebie .Usiadłam się na łóżku po czym znów zaczęłam płakać .
***JUSTINS POV***
Kurwa-Wysyczałem
Ona nie może tak funkcjonować-Polar rękami twarz Netan .
Myślisz że o tym nie wiem ?-Zapytałem zirytowany .
Musimy ją wspierać -Odpowiedziała Becky.
Teraz Kelsey jest w rozsypce.Porwali ją i jeszcze do tego poroniła.. Nie możemy pozwolić by coś jej się stało.-----------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
HALOOOO! <3 Taka niespodzianka z nowym rozdziałem .Co do zwiastuna to raczej go nie będzie bo nie chcę mi się dodać . A nie znam osoby która mogłaby mi go zrobić .. Więc...
Czytasz=Komentujesz
Im więcej komentarzy tym szybciej dodam rozdział .
+ Pytajcie bochaterów na askach : >
Subskrybuj:
Posty (Atom)