piątek, 28 lutego 2014

Rozdział TRZYDZIESTY ÓSMY.

Hej- Wyszeptał bardzo znajomy mi głos. Odwróciłam się szybko w jego stronę. Netan siedział obok mnie patrząc mi w oczy.

- Nagle się mną zainteresowałeś?- Splunęłam

- Nie bądź suką Kelsey, po prostu płaczesz i wiem że potrzebujesz teraz kogoś koło siebie- Wyszeptał

- Zrobiłam coś bardzo bardzo złego- Wydukałam

- Jest dobrze. Weź głęboki oddech i powiedz mi co się stało.- Zrobiłam tak jak kazał

- Ja.. Zdradziłam Justina- Zaszlochałam wpadając w ponowny napad płaczu i histerii.

- Z kim?- Zapytał sucho

- Z przyjacielem z pracy, pocałowaliśmy się tylko ja... ja potrzebowałam bliskości. Tak bardzo tego żałuje.

- Kelsey... kurwa.. Justin  Jutro wraca, musisz mu o tym powiedzieć.

- Boje się że on będzie chciał zrobić coś mi albo dziecku.

- On tutaj przyjedzie. Obiecuje ci że nie pozwolę by cię skrzywdził.

- Dziękuje- Wyszeptałam po czym niepewne wtuliłam się w jego ciało.

- Kiedy jedziesz do lekarza? Z brzuchem?- Zapytał przygryzając środek policzka.

- Jutro..

- Dobra ja idę do siebie. Jutro na szesnastą bądź w domu- Powiedział po czym wyszedł z pokoju zamykając za sobą drzwi. Wstałam po woli z łóżka rozbierając się do bielizny, weszłam do garderoby. Wzięłam luźną bluzkę na krótkim rękawku a do tego krótkie szare spodenki. Weszłam do łazienki.Umyłam się po czym  przebrałam w piżamę. Wyszłam z łazienki  do sypialni, położyłam się na łóżku. Próbowałam zasnąć ale nie mogłam  nagle usłyszałam ciche pukanie do okna. Wstałam po czym niepewnie je otworzyłam. Ujrzałam Douglasa, miał podpuchnięte oczy, widać było też że pił. Nie był pijany po prostu jego oczy go wydały.

- Tak bardzo przepraszam- Wyszlochał przytulając się delikatnie do mnie.

- Wejdź jest zimno a ty jesteś pijany- Powiedziałam  po czym wpuściłam go do pokoju. Chłopak od razu zdjął kurtkę i buty po czym położył się na moim łóżku.

- Masz ładny pokój- Powiedział zgarniając kosmyk moich włosów za ucho.
- Dziękuje. Co robisz tutaj o tak później porze?

- Piłem trochę w domu i pomyślałem że przyjadę do Ciebie.

- Zgłupiałeś?! Prowadziłeś będąc pijanym?- Krzyknęłam szepcząc

- Musiałem się z tobą spotkać. Kelsey przepraszam za ten pocałunek, nie mogłem się powstrzymać.

- Jesteś super facetem,  dzisiaj nas poniosło nie mówię że ten pocałunek mi się nie podobał. Wiesz on był cudowny ale Kocham Justina do tego jestem w ciąży.  Nie chcę by moje dziecko wychowywało się bez ojca.

- Kocham Cię Kelsey- Wyszeptał mi do ucha
*Douglas*
-Kocham Cię Kelsey- Wyszeptałem do jej ucha. Jestem debilem. Pieprzonym idiotą. Dziewczyna przed chwilą powiedziała że kocha innego a ja jej wyznałem moje uczucia, ale ja nie mogłem czekać po prostu musiałem jej to teraz powiedzieć. Ona jest w ciąży ale przecież mógłbym wychowywać z nią to dziecko. Racja między mną a nią jest pewna różnica wieku, myślę że cztery lata różnicy nie robią wielkiego problemu.
 Zauważyłem że z policzków Kels spływają łzy. Wtuliłem ją w swoje ciało,szlochała cicho w moje ramię. Chciałem jak najlepiej dla jej dziecka a właśnie narażam ją na stres.  Dziewczyna odsunęła się ode mnie patrząc mi głęboko w oczy. 

- Chciałabym powiedzieć ci to samo... ale tęsknie za nim czuje że umieram bez niego- Płakała co doprowadzało mnie do szaleństwa. Kocham ją tak mocno jak jeszcze nigdy nie kochałem żadnej dziewczyny.

-Nie umierasz Kelsey, tak tylko ci się zdaje. Jest dobrze, jesteś silną dziewczyną. Spójrz na mnie- Wyszeptałem. Dziewczyna niepewnie spojrzała mi w oczy. Pochyliłem się nad nią delikatnie trzymając ją w pasie. Musnąłem jej czoło szepcząc czułe słówka do ucha. Kelsey położyła się na łóżku mówiąc żebym został na noc. Rozebrałem się do bokserek po czym wsunąłem się na drugą stronę łóżka.

- Jutro wraca.. Będę musiała powiedzieć mu o tym co się stało między nami kiedy go nie było- Powiedziała kładąc głowe na mojej klatce piersiowej, jeździła swoimi małymi rękoma po moim torsie.

- Jesteś pewna?

- Muszę mu o tym powiedzieć, chce być z nim szczera. Wiesz powinien o tym wiedzieć.

- Mam być przy tym? Mógłbym z nim pogadać, wytłumaczyć że to nie twoja winna

- Nie. Nie chce by wiedział z kim go zdradziłam. Nie chce byś miał przeze mnie problemy.- Odpowiedziała.

- Czy to znaczy że będę mógł być przy tobie? Nie chce stracić z tobą kontaktu- Zacząłem gładzić jej ciążowy brzuszek.

- Nie stracisz. Obiecuje. Jesteś bardzo ważny dla mnie a poza tym kto będzie pilnował mojego dziecka kiedy ja będę szła na imprezę- Zachichotaliśmy razem na jej słowa. Wiem jedno chcę być przy narodzinach jej córki. Będę pomagał jej jak będę mógł, chce by była szczęśliwa nawet jeżeli oznacza to usunięcie się z jej życia. ___________________________________________________________________________
______________________________________________________________________________
                          NO i macie następny rozdział:) DZIĘKUJE BARDZO Za KOMENTARZE Pod ostatnim postem! Nie jest ich dużo ale kiedy je czytałam mało co się nie popłakałam. Chciałabym was także powiadomiś o tym iż zamierzam zamówić nowy zwiastun na tą część opowiadania :) 

piątek, 21 lutego 2014

Rozdział TRZYDZIESTY SIÓDMY PART II

 Czwarty miesiąc, jeden z nich bez niego.. Wyjechał w interesach i tak po prostu zostawił mnie tutaj..Samą. 
Bez nikogo..
Netan nie odezwał się do mnie słowem od 3 tygodni. Na początku jak wrócił do domu próbował wywieźć mnie siłą do lekarza który usunął by mi ciąże, ale wtedy jeszcze Justin mnie obronił. Cholera.. tak bardzo za nim tęsknie. Od jego wyjazdu rozmawialiśmy może dwa razy nasze rozmowy trwały może po 10 minut. Nie pytał się o dziecko ani o mnie, pytał się tylko co z chłopakami i jak sobie radzą nic więcej. Widziałam się z chłopakami i w ten sposób dowiedziałam się że Justin wraca jutro rano.
Wstałam rano obolała, kręgosłup bolał mnie niemiłosiernie. Jednym słowem czułam się jak gówno. Nie przespana noc dała się we znaki. Oczy miałam czerwone i napuchnięte od płaczu. Wzięłam prysznic, po czym UBRAŁAM SIĘ. Włosy spięłam w luźnego koka na czubku głowy po czym umalowałam się delikatnie. Zeszłam do kuchni i wcale nie zdziwił mnie fakt że wszyscy jedli już jajecznice, odkąd nie rozmawiam z Netanem nie rozmawiam też z resztą chłopaków, Netan nie pozwolił chłopakom pomagać mi gdy będę czegoś potrzebowała. Mi kazał pracować na swoje utrzymanie od tamtej pory pracuje w barze jako kelnerka, nie był to mój wymarzony zawód no ale nie miałam wyboru, musiałam zacząć pracować nie mogłam przecież głodować siebie i dziecka.Wyjęłam z lodówki sałatkę którą zrobiłam sobie wczoraj wieczorem po czym zaparzyłam herbatę owocową. Zjadłam wszystko po czym włożyłam naczynia do zmywaki. Wzięłam z blatu torebkę po czym wyszłam z domu, wsiadłam do samochodu i odpaliwszy go pojechałam do pracy. Wbiegłam spóźniona do szatni, założyłam szybko mundurek po czym poszłam na kuchnie.
- Cześć Mała- Krzyknął DOUGLAS. Zaprzyjaźniłam się z nim.

- Cześć Duży- Odkrzyknęłam po czym wzięłam tace z jedzeniem i zaczęłam je roznosić do stolików.
Podeszłam do stolika w którym siedziało dwóch mężczyzn.

- Podać coś?- Zapytałam uśmiechając się delikatnie.

- Witaj malutka- Wyszeptał obrzydliwie w moją stronę na co się skrzywiłam.

- A co byś nam mocnego do picia zaproponowała?- Zapytał drugi

- Piwo, Whiskey albo Vodkę- Zaproponowałam

- Dwa piwa słodziutka.
Szybko zapisałam w notesie po czym podreptałam do kuchni.

- Douglas poproszę Dwa piwa na stolik drugi i naleśniki z owocami na Piątkę- Powiedziałam do przyjaciela po czym wzięłam następne dania i rozniosłam je po sali.Cofnęłam się do kuchni po czym wzięłam piwa  na tacę i poszłam je podać.

- To pańskie zamówienie- Powiedziałam po czym położyłam piwa na stoliku. Chciałam iść ale jeden z
facetów przyciągnął mnie do siebie na kolana.

- Proszę mnie puścić- Wyszeptałam pamiętając że muszę zachować spokój.
Mężczyzna nie posłuchał za miast tego zaczął mnie nachalnie obmacywać. Szarpałam się. Moje oczy zaczynały zalewać się łzami.

- Puść ją do cholery!- Krzyknął Dougli  odpychając faceta ode mnie.

- Opuście lokal!- Wysyczał w ich stronę.Gdy wyszli chłopak od razu wtulił moje ciało w swoje. Cmoknął moje czoło po czym nie zwracając uwagi na dziwny wzrok ludzi  siedzących przy stolikach zaprowadził mnie do szatni.

- Już jest dobrze skarbie.Ciii- Uspokajał mnie sadzając na swoje kolana.

-Nie chcę tutaj teraz być-Wyszeptałam wycierając policzki.


- Przebierz się ja pójdę do szefa i zaraz pojedziemy do mnie. Dobrze?- W odpowiedzi pokiwałam tylko głową. Gdy chłopak wyszedł zaczęłam się przebierać.

- Gotowa?- Usłyszałam za plecami głos przyjaciela.Odwróciłam się po czym zamknęłam szafkę wzięłam torbę i podeszłam do Dauglie'go.
****
- Jak się czujesz?Dobrze z dzieckiem?- Zapytał podczas oglądania filmu.

- Tak. Sądzę że jest dobrze. Nie przejmuj się Douglas- Wyszeptałam wtulając się w jego ramie.

- Spotkamy się Jutro?

- Nie sądzę chyba że pójdziesz ze mną na USG- Zachichotałam 

- Chętnie pójdę zobaczyć to maleństwo. A tak przy okazji jak tam z Jay'em?

- Sama nie wiem.. Podobno jutro ma przyjechać, nie wiem jak się zachowa wobec mnie, wiesz nie widzieliśmy się przez miesiąc a on nawet nie chce wiedzieć jak z dzieckiem- Westchnęłam 

- Może go to wszystko przerasta,tak bywa. On uważa że jest za młody na dziecko, gdybym ja miał teraz spodziewać się dziecka też nie cieszyłbym się nie wiadomo jak. Dziecko to zobowiązanie, koniec imprez i wypadów ze znajomymi, zajmowanie się nim. Mówię Ci Kels daj mu trochę czasu.

- A jak tam u Ciebie w miłości hm?- Zachichotałam 

- Jeżeli o to chodzi to nie mam nikogo. Trudno jest znaleźć kogoś takiego..- Przerwał w środku zdania 

- Takiego jak kto?- Zapytałam z uśmiechem 

- Kogoś takiego jak ty- Wyszeptał patrząc mi w oczy. Uśmiech z mojej twarzy zszedł.

- Czy ty się we mnie no wiesz.. Kochasz?- Zapytałam nieśmiało zgarniając przy tym kosmyk włosów za ucho.

- Tak. Trudno byłoby się w tobie nie zakochać. Jesteś idealna.- Położył dłoń na moim policzku delikatnie się do mnie przysuwając. Nie chciał zranić mojego dziecka, dlatego za każdym razem gdy mnie przytulał kładł jedną dłoń na moim brzuchu.  Jego usta znajdowały się coraz bliżej moich, nie mogłam pozwolić mu się pocałować ponieważ to oznaczałoby że zdradziłam Justina a tego nie chciałam. Chociaż Douglas jest mi teraz bliższy niż Justin, może powinnam dać mu szans. Nim się obejrzałam Douglas złączył nasze usta w pocałunku który od razu oddałam. Położyłam jedną ręka na szyje chłopaka a drugą położyłam na jego ręka na moim brzuchu. Pocałunek stawał się coraz namiętny. Odpięłam guziki koszuli chłopaka. Potrzebowałam teraz tego. Potrzebowałam bliskości, potrzebowałam kogoś kto mi to da. Chciałam Justina. Chciałam Justina a właśnie całuje się z moim najlepszym przyjacielem. Moje oczy zalały się łzami kiedy odepchnęłam od swojego ciała Douglasa. Popełniłam wielki błąd całując się z nim, zdradziłam Justina..
Zasłoniłam usta ręką.

- Przepraszam- Wyszeptał chłopak spuszczając głowę.

- To ja przepraszam. Muszę już iść.- Powiedziałam po czym wzięłam torbę ubrałam szybko buty i wybiegłam od niego z domu. Wsiadłam do samochodu po czym z piskiem opon wyjechałam z podjazdu. Widziałam jak przez mgłę, gdy dojechałam do domu od razu wbiegłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko szlochając. Brzuch zaczynał boleć mnie od stresu. Słyszałam jak ktoś wszedł do mojego pokoju siadając u mnie na łóżko.

- Hej- Wyszeptał bardzo znajomy mi głos.
________________________________________________________________________
_________________________________________________________________
HEJJJ! No i mamy pierwszy rozdział drugiej części. Jak widzicie wygląd bloga się zmienił.
Chcę was teraz poprosić byście komentowali. Osoby które komentują anonimowo niech dają albo swoje imię i nazwisko albo twittera. Z góry dziękuje.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ


sobota, 25 stycznia 2014

♔Rozdział TRZYDZIESTY SZÓSTY♔

________________________CZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM!________________________


- Już?- Zapytała po raz kolejny zza drzwi Lily.

Niepewnie sięgnęłam drżącą ręką po test. Spojrzałam na wynik. POZYTYWNY.
Czułam ból w brzuchu, przez nerwy. Nie była to scena jak z filmów, nie miałam męża i nie spodziewałam się dziecka. Nie wiedziałam co teraz będzie. Noszę pod sercem dziecko.. Dziecko moje i Justina..

- Kelsey kochanie wyjdź- Zastukała w drzwi Lauren

Nie pewnie otworzyłam drzwi od łazienki.Chwiejąc się lekko weszłam do pokoju od razu siadając na łóżko.

- Jestem w ciąży- Załkałam nadal spoglądając na test

- Gratuluje- Pisnęła dziewczyna

- Lau przestać- Uspokoiła ją Lily

- Potrzebujesz teraz Justina Kels.. Musisz mu powiedzieć o dziecku, najlepiej teraz.

Nawet nie zauważyłam kiedy Lily rozmawiała przez telefon.

- Justin mógłbyś wrócić? Kelsey cię potrzebuje. Nie..Będziemy czekać..

Dziewczyna  odłożyła telefon od razu siadając obok mnie i przytulając do siebie moje trzęsące się ciało.

- Zaraz będzie- Wyszeptała

- Nie będę potrafiła mu mówić, za bardzo się boje

- To będzie trudne, ale wierze że dasz radę. Justin jest odpowiedzialny i myślę że przyjmie tą wiadomość dobrze. Może nie będzie z początku skakał ze szczęścia ale daj mu trochę czasu.

- Powinnaś się cieszyć. Spójrz na to w ten sposób, małe dziecko,pieluchy,karmienie piersią.To wszystko jest takie słodkie- Dodała Lauren

Zachichotałam cicho, wycierając wierzchem dłoni mokre policzki.

Usłyszałam warkot silnika. Wiedziałam że to on. Z pomocą dziewczyn wstałam z łóżka po czym skierowałam się na dół.

- Kelsey? Co się stało?- Wbiegł Justin do dom, gorączkowo szukając mnie wzrokiem.

- Ja.. Mam ci coś do powiedzenia.- Wyszeptałam

- Mów kochanie bo jestem troche zaniepokojony.

- Ja... Jestem w ciąży
W końcu wydusiłam to z siebie. Brzmiało to bardziej jak bełkot zagłuszony płaczem.
Justin nie odezwał się słowem przez parę dobrych minut. Patrzył na ścianę przed sobą.

- Tutaj jest nasze dziecko?- Zapytał jakby nie dowierzając. Spojrzał na mój brzuch

- Przepraszam..- Wyszeptałam

- Nie spodziewałem się tego.. Być może nie jestem dojrzały by mieć dziecko, ale sądzę że mógłbym dojrzeć do roli ojca.

- Nie zostawisz mnie?- Zapytałam

- Kocham Cię i nie mógłbym zostawić cię samą z dzieckiem.- Wyszeptał nie pewnie. Uklęknął przed kanapą tak by spojrzeć mi w oczy.
Wziął w swoje dłonie moją dłoń, po czym tak zwyczajnie pocałował ją. Uśmiechnął się delikatnie ocierając moje policzki z łez. To był chyba najlepszy moment w moim życiu, najwspanialszy.
Powoli pocałowałam jego usta. Drżące dłonie położyłam na karku Jay'a. Ten zaś trzymał mnie w talii odwzajemniając pocałunek. Jego duże dłonie także drżały a jego serce biło bardzo szybko.

- Tak bardzo Cię kocham.- Wydyszał biorąc mnie na ręce. Obrócił się ze mną pare razy uśmiechając się w ten cudowny sposób.

- Ja Ciebie też bardzo kocham.

- Nie wierzę że w tak małym ciele może znaleźć się nasze dziecko. To trochę dziwne ale  cieszę się- Cmoknął moje usta.

- My musimy już iść, ale wpadniemy  niedługo. Jak coś to dzwońcie- Powiedziała Lily po czym wraz z Lauren wyszły.

- Musimy powiedzieć Netanowi- Powiedział Justin wybierając numer do mojego brata.
Po paru sygnałach w końcu odebrał.
- Cześć Braciszku- Zachichotałam wraz z Justinem.
- Siema. Niedługo wracamy, mamy do załatwienia jeszcze pare spraw.- Oznajmił
- Musimy ci coś powiedzieć, to nie jest rozmowa na telefon ale to bardzo ważne- Powiedziałam
- Mówcie- Zaśmiał się
- Ja.. to znaczy Kelsey jest w ciąży- Powiedział Justin przygryzając warkę, nerwowo patrzył w telefon.
- To nie czas na żarty mówcie o co chodzi.
- Nie żartujemy.- Powiedziałam cicho
- Czy wy sobie kurwa jaja ze mnie robicie? Zostawiłem was na parę tygodni a ty jesteś w ciąży?! Popierdoliło was?! Urwe ci jaja Jay, ona ma szesnaście lat! Musi skończyć szkołę!- Krzyknął Netan
- To nie jego wina, ja nie wzięłam tabletek.
- Przestań kels. Nie  brałaś tabletek to moja wina.- Skarcił mnie Justin za okłamywanie
- Nie wiem co zrobicie z tym dzieciakiem ale ma go nie być. Kelsey jesteś za młoda na dziecko! Masz szkołe! Do tego to dziecko nie będzie nigdy bezpieczne! Wracam za pare dni i kiedy już będę tego dziecka ma nie być. Usuniecie je z twojego brzucha!- Krzyknął
Łzy zaczęły napływać to moich oczu. Szansa na kolejne zapłodnienie może być zerowa... Ja nie mogłabym usunąć tej ciąży. Nie mogłam zabić tego dziecka nie dla szczęścia mojego brata.
- Nie usuniemy dziecka!- Ryknął Justin
- Masz dziewiętnaście lat! Gówno wiesz o życiu.. Nie dacie sobie rady!
- Co z tego kurwa że mam dziewiętnaście lat? Wiek nie gra roli w tym całym gównie. Dam radę wychować dziecko wraz z Kels! Choćbym miał bronić Kelsey i mojego dziecka własną piersią to nie usuniemy ciąży!- Krzyknął po czym słychać było że Netan się rozłączył.
Wiedziałam że to nie będzie łatwe.Wiedziałam że dziecko sprawi nam kłopoty. Tylko że jeszcze wtedy nie wiedziałam co dokładnie się wydarzy..___________________________________________________
_________________________________________________________________________________
_______________________________________________________________________________
TO JUŻ KONIEC PIERWSZEJ CZĘŚCI TEGO OPOWIADANIA! WRACAM Z NOWYMI ROZDZIAŁAMI PO FERIACH! TUTAJ MACIE ROZDZIAŁ DO CZĘŚCI DRUGIEJ-zwiastun
MAM NADZIEJE ŻE PODOBA WAM SIĘ ROZDZIAŁ! PROSZĘ WAS O WIĘCEJ KOMENTARZY! POKAŻCIE ŻE JESTEŚCIE!
JAK PO PREMIERZE BELIEVE? JA SZCZERZE MÓWIĄC POZNAŁAM TYLE OSÓB I W DODATKU PŁAKAŁAM JAK GŁUPIA! NIE MOGE ZAPOMIEĆ FRAGMENTU KIEDY JUSTIN MÓWIŁ O TYM JAK AVALANNA UMIERAŁA JAK JEJ SIĘ OCZY ZAMYKAŁY JAK ZACZĘŁA MÓWIĆ WOLNIEJ..... nadal płaczę.  do tego wszystkiego Khali potwierdził że justin próbował popełnić samobójstwo;c  Mam już tego wszystkiego dość chciałabym by justin w tej chwili wspierał mnie, bym mogła płakać w jego ramie.. PRZEPRASZAM ŻE  SIĘ ROZPISAŁAM. WRACAM PO FERIACH Z NOWYMI ROZDZIAŁAMI! <3



wtorek, 14 stycznia 2014

Rozdział TRZYDZIESTY PIĄTY

------------------------------------CZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM----------------------------
Obudziłam się wtulona w Justina. Jego ręka leżała na moim brzuchu, zaś moja w miejscu gdzie leży jego serce. Spojrzałam na godzinę. Było dość wcześnie, a ja już czułam apetyt. Wyszłam z łóżka po czym poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i Ubrałam SięNie malowałam się, nie widziałam takiej potrzeby z resztą i tak przychodzą do mnie dziewczyny a ja nie czuję się dobrze by wyjść dziś z domu.

Zeszłam do kuchni zrobiłam Tosty Francuskie z serem do tego wycisnęłam świeży sok z pomarańczy. 


- Justin,  obudź się zrobiłam śniadanie- Wyszeptałam nad jego uchem

- Hmm?

- Wstawaj śniadanie zrobiłam

- Dasz mi buziaka?- Uśmiechnął się z nadzieją

 Delikatnie cmoknęłam usta mojego chłopaka po czym szybko poszłam na dół.
Zjedliśmy razem śniadanie, Justin uparł sie ze Pomorze przy sprzątaniu ze stołu. Sprzątnęliśmy wszystko po czym oboje udaliśmy sie do salonu, położyliśmy sie na kanapie oglądając Mtv.

- Za godzinę przyjdą tutaj dziewczyny, mam nadzieje ze nie będziesz nam przeszkadzał?- Spojrzałam na
chłopaka znacząco.
Jessie zachihotał.

- wychodzę z chłopakami idziemy do baru a później do Ryana i około 22 wrócę

- Będą tam jakieś dziewczyny?- zapytałam zazdrosna

- możliwe, ale mała jestem twój a ty moja wiec nic sie nie stanie. Kocham tylko Ciebie.- Pocałował moja
szyje, zostawiając na niej malinkę

- Justin!- Pisnęłam śmiejąc sie

- oh najdroższa nie złość sie na mnie, wiem ze to lubisz- zaczął składać mokre pocałunki na moim dekolcie.

Wiedziałam ze muszę przerwać to teraz, żeby nie zaszło za daleko. W dodatku jeszcze nie wiem czy jestem w ciąży czy nie.
- muszę iść sie napić- powiedziałam po czym wyszperałam sie z uścisku Justina i poszłam do kuchni.

Napiłam się soku, zastanawiając się nad moim życiem. Zastanawiam się czy dla Justina wszystko jest opartę na stosunku, ostatnio często uprawiamy seks bądź świntuszymy. Do tego ta niepotwierdzona wiadomość o ciąży. Przecież gdyby okazało się że pod sercem noszę dziecko to nawet nie chce myśleć co by się działo. Netan  byłby wściekły na mnie jak i na Justina. To trochę popieprzona sytuacja.

- Kochanie dziewczyny przyszły- Krzyknął

- Cześć Kels- Pisnęła Lauren po czym wtuliła się we mnie

- To ja będę się zbierać, nie spalcie domu, nie upijcie się i w razie jak byście wychodziły gdzieś to napisz do mnie albo zadzwoń- Wydawał rozkazy rozśmieszony Justin. Pocałował mnie po czym wyszedł z domu.
- To co robimy?- Zapytała Lili

- Mam ochotę zjeść coś- Powiedziałam po czym skierowałam się z powrotem do kuchni.

Wyjęłam lody, czekolady, cukierki, żelki, muffinki i ciasteczka.
Wzięłam ogórka po czym zamoczyłam go w lodach i zaczęłam jeść.

- Coś mi tu nie gra, Kels zawsze jesz ogórki z lodami?- Zapytała Lauren

- J.. ja nie , po prostu teraz- Jąkałam się zdając sobie sprawę z tego jak obrzydliwe rzeczy w tej chwili jem.
W jednej chwili zrobiło mi się strasznie nie dobrze.

- Kelsey, co jest?- Spytała zaniepokojona Lily.
Dziewczyna chciała mnie przytulić ale nie zdążyła, ponieważ szybko wybiegłam do łazienki. Kucnęłam przed toaletą i zwróciłam wszystko co jadłam.

- Kochanie, jak się czujesz?

- Głupio Lauren pytasz- Syknęła Lily podchodząc do mnie


- A może ty... no wiesz... jesteś w ciąży

Wstałam z podłogi, zpukałam wodę po czym umyłam zęby. Zeszłyśmy razem do salonu.

-Słuchajcie dziewczyny... Jak byłam już w ciąży

- Oddaliście dziecko?- Zapytała Lil

- Nie.. nie mogłabym go oddać. Poroniłam- Zaszlochałam
- Jestem bezpłodna w 45%, ze względu na to jak i na fakt iż wtedy bardzo się stresowałam poroniłam. Później wpadłam w nałóg, zaczęłam się ciąć, raz prawie umarłam. Wtedy między mną a Justinem było trudno, wszystko nam się psuło a gdy teraz chcemy to odbudować staje nam na drodzę ciąża.

Lily mocno mnie przytulała, ocierając moje łzy.

- Robiłaś testy albo byłaś u ginekologa?- Zapytała Lau

- Nie robiłam jeszcze, sądzę że to zbyt krótki czas by testy mogły coś wykazać

- Kiedy zaczęłaś podejrzewać że jesteś w ciąży?

- Od czterech , pięciu dni..

- Testy powinien już coś pokazać.

- Więc go zróbmy- Powiedziała Lily____________________________________________________
_________________________________________________________________________________
________________________________________________________________________________
_________________________________________________________________________________
Zastanawiam się nad prowadzeniem tego bloga dalej..
Dlaczego?

Dlatego że rozdział czyta po 150 osób a 10 zostawia komentarz.. Pokażcie chociaż że jesteście.
Napiszcie w komentarzu ''CZYTAM'' I to mi starczy.. Chce zobaczyć ile osób z was czyta.
Rozdział jest krótki dlatego iż został jeden jeszcze i koniec. I Później być może zacznę prowadzić 2 część opowiadania.
Zwiastun na następną część już mam więc jeśli zobaczę tutaj chociaż z 50 albo 40 komentarzy  to w następnym rozdziale dostaniecie zwiastun na następną część.


poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział TRZYDZIESTY CZWARTY

Po wczorajszym wydarzeniu wraz z Justinem nie mogliśmy spać. On bał się że zajdę w ciąże a ja bałam się że gdy okaże się że spodziewamy się dziecka,on nagle mnie zostawi.
Obudziłam się rano cała obolała i niewyspana. Poczłapałam do łazienki, wzięłam odprężającą kąpiel po czym Ubrałam Się. Założyłam tenisówki na to i kurtkę koloru khaki. Wzięłam plecak vintage koloru czarnego, spakowałam do niego portfel, kosmetyczkę i paczkę papierosów. Słuchawki podłączyłam do telefonu po czym wyszłam z domu, zamykając za sobą cicho drzwi.
Szłam po woli chodnikiem, zdarzało się że jakiś człowiek minął mnie. Ale bardzo rzadko można było zobaczyć człowieka o tak wczesnej porze w niedziele.
Nie pewnie weszłam do apteki.Rozejrzałam się po półkach. Wstydziłam się że ktoś znajomy zobaczy mnie kupującą testy ciążowe.
Z półki wzięłam 3 testy po czym podeszłam do kasy. Kobieta spojrzała na mnie później na testy.

- Nie za mało masz lat na ciąże? - Zapytałam mierząc mnie wzrokiem

Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Moje oczy zalały się łzami.

- Rodzice cię nie nauczyli że nie uprawia się seksu z byle kim?

Nie odpowiedziałam, dałam jej 20$ wzięłam testy po czym wybiegłam z Apteki.
Testy schowałam do plecaka.
Skierowałam się do Mcdolalda. Zamówiłam sobie Zestaw Bic Maca. i Kawe.
27$- Powiedziała Ekspedientka
Dałam jej pieniądze po czym poszłam usiąść się.
Miałam duży apetyt ale to pewnie przez to że nie jadłam od wczorajszego wieczoru.
Zjadłam wszystko po czym z kawą w ręku wyszłam. Cały czas myślałam o wczorajszym,i o tym czy moge być w ciąży.
Z kawą w ręku poszłam do domu. Po drodzę mijałam matki z dziećmi albo ciężarne. Myślałam o tym jak wyglądałabym w ciąży.
Weszłam do domu,zdjęłam kurtkę i tenisówki. Weszłam do kuchni.

- Gdzie byłaś?-Przytulił mnie od tyłu całując moje ramie.

Poszłam się przejść- Odparłam odwracając się twarzą do niego.
Wtuliłam twarz w jego klatkę piersiową ciężko wzdychając.

- Co jest skarbie?- Zapytał

- Wszystko okej.- Odpowiedziałam udając szczęśliwą

- Jesteś głodna?

- Nie. Jadłam na mieście.

- Co ty na to żeby przyszli moi starzy znajomi?

- To znaczy?

- Przyjdzie Chris, Ryan, Chaz, Lilly i Lauren.

- W sumie czemu nie. i ile mają lat?- Krzyknęłam z góry

- Chris i Ryan są w moim wieku Chaz ma 18 lat. Lily ma 17 a Lauren 15.

- Moglibyśmy pojechać na zakupy. Kupilibyśmy jakieś jedzenie.

- Dobrze.

***
Do domu weszliśmy z 6 torbami jedzenia, kupiliśmy piwo, wino słodycze i jedzenie.

-Za ile przyjdą? - Zapytałam idąc na górę

- Jest 17:47 o 18:30 przyjdą.

- Idę się przebrać. Wzięłam szybki prysznic po czym Ubrałam się. Gotowa zeszłam na dół.

- Chcesz piwo?- Zapytał Justin

- Nie. nie powinnam- Odpowiedziałam po chwili namysłu

- Kocham Cię Kelsey bez względu na wszystko, wiesz to?- Pocałował moje czoło

- Wiem.. Ja ciebie też. - Pocałowałam go, ale nasze namiętności długo nie trwały ponieważ usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
Justin poszedł otworzyć.

- Justin!- Krzyknęła dziewczyna po czym rzuciła się na niego tuląc go.

- Hej Lauren. Urosłaś i wypiękniałaś. Kiedyś byłaś małą upierdliwą dziewczynką- Powiedział chichocząc.

- Jestem Lily- Powiedziała dziewczyna przytulając się do mnie

- Nie bądź o nią zazdrosna, on traktuje Justina jak starszego brata-  Wyszeptała mi na ucho

- Kelsey i dziękuje że powiedziałaś mi o co w tym chodzi- Zachichotałam

***
Wszyscy poszli do domu.  Chłopcy są w porządku, zaakceptowali fakt że jestem z Justinem i w sumie to cieszyli się z jego szczęścia a co do dziewczyn, mówiąc szczerze zaprzyjaźniłam się z nimi, jutro przychodzą do mnie a Justin wychodzi z chłopakami. 
W sumie zapomniałam o ciąży, nie martwiłam się o to czy jestem w ciąży czy też nie. Nie długo zrobie testy bo na razie i tak nic nie pokażą. ________________________________________________________________________________
MACIE KRÓTKI ROZDZIAŁ. NIE CHCĘ SIĘ ZBYTNIO ROZPISYWAĆ WIĘC NAPISZE TYLE, ŻE ZOSTAŁY 2 ROZDZIAŁY DO KOŃCA. <3 CZYTASZ=KOMENTUJESZ<3


niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział TRZYDZIESTY TRZECI

___________________________________________________________________________________
 CZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM! :)
Kiedy się obudziłam Justina nie było,leżałam sama po tej stronie po której on spał. Była 4 nad ranem a ja leżałam zaplątana w kołdrę. Rozejrzałam się po pokoju,nie było ubrań Jay'a wszystkie ciuchy które miał wczoraj na sobie zostały albo zabrane albo schowane. Założyłam na siebie koronkową czarną bieliznę i na to nałożyłam szlafrok. Wstała po woli po czym podeszłam do tarasu na balkonie czułam dym papierosowy ale gdy się rozejrzałam to również nikogo nie widziałam. Justin?-Pisnęłam gdy usłyszałam jakieś głosy
Justin to nie jest śmieszne!- Powiedziałam ale gdy już nic nie usłyszałam wybiegłam z tarasu zamykając drzwi sobą.

Zeszłam do kuchni, nalałam sobie soku pomarańczowego po czym szybko go wypiłam.
Poszłam dalej spać..
Obudziło mnie zamykanie drzwi frontowych. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam 6 nad ranem.

Kochanie dlaczego nie śpisz powiedział Justin powinnaś spać- Podrapał się po karku

Gdzie byłeś?

Byłem w sklepie

Kłamiesz! nie było cię w domu od trzeciej nad ranem!

Kels...

Nie kelsuj mi tu! Jesteśmy razem, powinnam znać prawdę- wykrzyczałam

Dobrze.. Musiałem załatwić pare spraw.

Co dokładnie?

Chciałaś wiedzieć co robiłem więc wiesz.- Rzucił

Co musiałeś zrobić?

Zabić dwóch chłopaków. Byli mi winni kasę już od  trzech miesięcy.- Powiedział odwracając wzrok w drugą stronę.

Kocham Cię. Tak strasznie się bałam kiedy zauważyłam że ciebie nie ma..-wyszeptałam  przytulając się do niego.

Ale nic mi nie jest. Jestem cały i zdrowy skarbie. Ja ciebie też kocham - Wziął mnie na ręce kładąc na łóżko.

Wpił się zachłannie w moje usta a ja nie protestowałam choć dobrze wiedziałam do czego to dąży.

Jesteś taka piękna- Powiedział gdy ujrzał mnie nagą.

Kocham Cię- Pisnęłam gdy poczułam jego język na moich piersiach.

Ssał przygryzał i lizał moje sutki, co szczerze mówiąc doprowadzało mnie do szaleństwa.
Oboje leżeliśmy nadzy.

Justin Pocałuj mnie- Dyszałam Pocałuj mnie proszę

Rozbił swoje pulchne usta na moich w namiętnym pocałunku.

 Usiadłam na nim okrakiem. Całowałam go w dół jego klatki piersiowej, dopóki nie stanęłam twarzą w twarz z jego przyrodzeniem.

Pocałowałam czubek jego penisa powodując u Justina jęk.

Kels proszę- Błagał mnie

Wzięłam jego penisa do ust ssąc go delikatnie. Moja prawa ręką powędrowała do podstawy penisa, poruszając w górę i w dół.
Wzięłam głębiej do ust,czułam jak uderza w moje gardło. Justin wplótł rękę w moje włosy popychając biodra do przodu tym samym wpychając mi jeszcze głębiej jego przyrodzenie w usta.

Czułam jak pulsuje w moich ustach dając mi do świadomości że zaraz dojdzie.

Ssałam jeszcze bardziej poruszając ręką jeszcze szybciej niż wcześnie.

Zbliżam się kochanie- Jęknął, za nim strzelił swoją ciepłą spermą w moje usta.

Połknęłam wszystko.

 Teraz rolę się odwróciły Jay położył się na mnie, wziął penisa w rękę i powoli pchnął w moje wejście.

Owinęłam nogi w okół jego pasa by mógł wejść we mnie jeszcze głębiej.

 Czuje się tak dobrze- wydyszałam całując jego usta

Justin powoli wyszedł ze mnie po czym z powrotem wszedł, tym razem trochę szybciej.
Powtarzał to całując moje usta.

Moje ścianki zacisnęły się wokół jego penisa.

Cholera Kels dochodzę-Syknął przyśpieszając tempo.
Jego oczy były przymknięte a ramiona owinięte wokół mojego ciała.
Długo nie trwało gdy oboje  osiągnęliśmy szczyt.

Delikatnie zszedł z mojego ciała, upadając obok mnie na łóżku.

 Za każdym razem jest lepiej-wyszeptał całując moją skroń.

Kocham Cię-wyszeptałam kładąc głowę na jego klatce piersiowej

Ja Ciebie też Kelsey.-Odpowiedział po czym zapadła cisza.

o bożę!-Wykrzyczałam w myślach.

Justin!-Powiedziałam

Tak skarbie?-Spojrzał mi głęboko w oczy

Nie zabezpieczaliśmy się- Wyjąkałam przerażona

O Kurwa.
________________________________________________________________________________
_____________________________________________________________________________
CZEŚĆ! MIAŁ BYĆ ZWIASTUN KTÓREGO ZNOWU NIE MA. TYLKO ZE TYM RAZEM NIE BĘDZIE! MUSZE ZNALEŹĆ OSOBĘ KTÓRA ZROBI MI ZWIASTUN.
JEST MI STRASZNIE PRZYKRO Z TEGO POWODU BO ZWIASTUN MIAL BYC JUZ NA KONIEC TEJ CZĘŚCI A NA POCZĄTEK NASTĘPNEJ.
DO KOŃCA TEJ CZĘŚCI OPOWIADANIA ZOSTAŁY 3 ROZDZIAŁY.