niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział TRZYDZIESTY TRZECI

___________________________________________________________________________________
 CZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM! :)
Kiedy się obudziłam Justina nie było,leżałam sama po tej stronie po której on spał. Była 4 nad ranem a ja leżałam zaplątana w kołdrę. Rozejrzałam się po pokoju,nie było ubrań Jay'a wszystkie ciuchy które miał wczoraj na sobie zostały albo zabrane albo schowane. Założyłam na siebie koronkową czarną bieliznę i na to nałożyłam szlafrok. Wstała po woli po czym podeszłam do tarasu na balkonie czułam dym papierosowy ale gdy się rozejrzałam to również nikogo nie widziałam. Justin?-Pisnęłam gdy usłyszałam jakieś głosy
Justin to nie jest śmieszne!- Powiedziałam ale gdy już nic nie usłyszałam wybiegłam z tarasu zamykając drzwi sobą.

Zeszłam do kuchni, nalałam sobie soku pomarańczowego po czym szybko go wypiłam.
Poszłam dalej spać..
Obudziło mnie zamykanie drzwi frontowych. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam 6 nad ranem.

Kochanie dlaczego nie śpisz powiedział Justin powinnaś spać- Podrapał się po karku

Gdzie byłeś?

Byłem w sklepie

Kłamiesz! nie było cię w domu od trzeciej nad ranem!

Kels...

Nie kelsuj mi tu! Jesteśmy razem, powinnam znać prawdę- wykrzyczałam

Dobrze.. Musiałem załatwić pare spraw.

Co dokładnie?

Chciałaś wiedzieć co robiłem więc wiesz.- Rzucił

Co musiałeś zrobić?

Zabić dwóch chłopaków. Byli mi winni kasę już od  trzech miesięcy.- Powiedział odwracając wzrok w drugą stronę.

Kocham Cię. Tak strasznie się bałam kiedy zauważyłam że ciebie nie ma..-wyszeptałam  przytulając się do niego.

Ale nic mi nie jest. Jestem cały i zdrowy skarbie. Ja ciebie też kocham - Wziął mnie na ręce kładąc na łóżko.

Wpił się zachłannie w moje usta a ja nie protestowałam choć dobrze wiedziałam do czego to dąży.

Jesteś taka piękna- Powiedział gdy ujrzał mnie nagą.

Kocham Cię- Pisnęłam gdy poczułam jego język na moich piersiach.

Ssał przygryzał i lizał moje sutki, co szczerze mówiąc doprowadzało mnie do szaleństwa.
Oboje leżeliśmy nadzy.

Justin Pocałuj mnie- Dyszałam Pocałuj mnie proszę

Rozbił swoje pulchne usta na moich w namiętnym pocałunku.

 Usiadłam na nim okrakiem. Całowałam go w dół jego klatki piersiowej, dopóki nie stanęłam twarzą w twarz z jego przyrodzeniem.

Pocałowałam czubek jego penisa powodując u Justina jęk.

Kels proszę- Błagał mnie

Wzięłam jego penisa do ust ssąc go delikatnie. Moja prawa ręką powędrowała do podstawy penisa, poruszając w górę i w dół.
Wzięłam głębiej do ust,czułam jak uderza w moje gardło. Justin wplótł rękę w moje włosy popychając biodra do przodu tym samym wpychając mi jeszcze głębiej jego przyrodzenie w usta.

Czułam jak pulsuje w moich ustach dając mi do świadomości że zaraz dojdzie.

Ssałam jeszcze bardziej poruszając ręką jeszcze szybciej niż wcześnie.

Zbliżam się kochanie- Jęknął, za nim strzelił swoją ciepłą spermą w moje usta.

Połknęłam wszystko.

 Teraz rolę się odwróciły Jay położył się na mnie, wziął penisa w rękę i powoli pchnął w moje wejście.

Owinęłam nogi w okół jego pasa by mógł wejść we mnie jeszcze głębiej.

 Czuje się tak dobrze- wydyszałam całując jego usta

Justin powoli wyszedł ze mnie po czym z powrotem wszedł, tym razem trochę szybciej.
Powtarzał to całując moje usta.

Moje ścianki zacisnęły się wokół jego penisa.

Cholera Kels dochodzę-Syknął przyśpieszając tempo.
Jego oczy były przymknięte a ramiona owinięte wokół mojego ciała.
Długo nie trwało gdy oboje  osiągnęliśmy szczyt.

Delikatnie zszedł z mojego ciała, upadając obok mnie na łóżku.

 Za każdym razem jest lepiej-wyszeptał całując moją skroń.

Kocham Cię-wyszeptałam kładąc głowę na jego klatce piersiowej

Ja Ciebie też Kelsey.-Odpowiedział po czym zapadła cisza.

o bożę!-Wykrzyczałam w myślach.

Justin!-Powiedziałam

Tak skarbie?-Spojrzał mi głęboko w oczy

Nie zabezpieczaliśmy się- Wyjąkałam przerażona

O Kurwa.
________________________________________________________________________________
_____________________________________________________________________________
CZEŚĆ! MIAŁ BYĆ ZWIASTUN KTÓREGO ZNOWU NIE MA. TYLKO ZE TYM RAZEM NIE BĘDZIE! MUSZE ZNALEŹĆ OSOBĘ KTÓRA ZROBI MI ZWIASTUN.
JEST MI STRASZNIE PRZYKRO Z TEGO POWODU BO ZWIASTUN MIAL BYC JUZ NA KONIEC TEJ CZĘŚCI A NA POCZĄTEK NASTĘPNEJ.
DO KOŃCA TEJ CZĘŚCI OPOWIADANIA ZOSTAŁY 3 ROZDZIAŁY.














sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział TRZYDZIESTY DRUGI

___________________________________________________________________________________
ROZDZIAŁ MOŻE ZAWIERAĆ TREŚCI 18+

Obudziłam się dość późno. Na zegarze widniała 11:48.

Cześć- Usłyszałam ten zachrypnięty głos.
Obróciłam się i ujrzałam Justina. Wyglądał seksownie.

Hej-Odpowiedziałam uśmiechając się delikatnie.

Przepraszam za wczoraj. Musiałem przemyśleć to wszystko- Oznajmił niepewnie, siadając obok mnie.
Nie miałam pojęcia jak i od czego zacząć.

Ja też przepraszam. Dzisiejszej nocy wszystko przemyślałam. Chcę zacząć od początku- Po jego minie wywnioskowałam, że sytuacja coraz bardziej go przerażała.

 Czy to znaczy że wrócisz do mnie?

Tak- Pokiwałam głową z uśmiechem.

Kocham cię mała- Szepnął tuż przed moimi ustami. Wpiłam się w jego usta łapczywie zawieszając ręce na szyi chłopaka. Szatym pogłębił pocałunek przyciągając moje ciało jeszcze bliżej siebie.

Ja Ciebie też Jay

Pójdę po twój wypis. Ubierz się- Powiedział podając mi torbę z rzeczami.

Pokiwałam głową po czym cmoknęłam jego polik i poszłam się ubrać.
Wzięłam prysznic po czym ubrałam się. Wyszłam z łazienki gotowa do wyjścia z tego okropnego miejsca.

Możemy już z tond iść?- Zapytałam Szatyna na co chłopak przytaknął. Łapiąc mnie za rękę pociągną w stronę wyjścia.

Dostałem środki uspokajające dla Ciebie.

Nie są mi potrzebne.

Są. Oboje wiemy że następnym razem możesz umrzeć. Nie chcę Cię stracić. Te środki są dla twojego bezpieczeństwa..

Przepraszam.. Obiecuje że będę je brała.

Droga o domu przeminęła w ciszy, która odrobinę mnie krępowała.
Jednak Justin wydawał się niewzruszony, jego dłonie trzymały luźno kierownice, a oczy wpatrywały się w przednią szybę.
W końcu zatrzymaliśmy się pod domem.
Oboje w tym samym czasie wysiedliśmy z samochodu i pokonaliśmy odległość dzielącą nas od drzwi wejściowych.
Szatyn przepuścił mnie w drzwiach. Moje oczy omal nie wyszły z orbit gdy zobaczyłam wnętrze domu. Wszystko było posprzątane a co najdziwniejsze wszystko było zmienione.
W salonie były nowe dywany, kanapy,stolik.


W moim pokoju zmieniło się łóżko, biurko,szafka i położenie telewizora.
Moja łazienka też się zmieniła. Był inny prysznic i była położona wykładzina.

O mój boże! Kto wpadł na pomysł by zmienić mój pokój!-Pisnęłam

Spojrzałam na Justina który podrapał się po karku.

W sumie to ja- Powiedział cicho

Podbiegłam do niego i wskakując na niego cmoknęłam jego polik..

Jest cudownie dziękuje.

Nie ma za co księżniczko .

***
Od pary godzin wraz z Jase'm  leżymy na łóżku oglądamy filmy i objadamy się pizzą.

Kocham Cię. Jesteś moja pamiętaj- Wyszeptał mi do ucha.

Mówisz że jestem twoja?

Oczywiście, nie masz innego wyjścia

A jeśli bym się nie zgodziła?

W takim razie musiałbym przywiązać cię do łóżka i wtedy byłabyś już moja- Uśmiechnął się zadziornie.

To bardzo kontrowersyjne panie  Bieber- Pocałowałam go. Szatyn położył ręce na moich pośladkach i poruszał moimi biodrami w taki sposób że ocieraliśmy się o siebie.

Przestań.- Wydyszałam

Justin niechętnie przestał i położył się obok mnie.
Chłopak swoją dłonią pieścił moje policzki i lekko westchnął, patrzył na mnie jakoś inaczej niż kiedykolwiek, mogłam wyczytać z jego oczu, troskę i żal

Dlaczego jesteś smutny?- Spytałam niepewnie

Bo czuje się winny,co by się stało, gdybyś była wtedy sama w domu i już by ciebie nie było, ze mną, a ja bez ciebie nie umiem żyć, jesteś dla mnie więcej niż tylko dziewczyną, jesteś moim życiem, jak nie ma cię przy mnie  nie potrafię przestać o tobie myśleć, wariuje na twój widok- Wyznał patrząc mi prosto w oczy

Niekontrolowanie z moich oczu wypłynęły łzy, po czym się rozpłakałam i mocno wtuliłam się w Justina

Dlaczego płaczesz kochanie?-  Spytał ze zdziwieniem

Bo tak cholernie Cię kocham.- Wydukałam na co Justin jeszcze mocniej przytulił mnie do swojego ciała

 Cii.. Nie lubię kiedy płaczesz - Cmoknął moją głowę

Jesteś zbyt piękna by płakać.

Przytuliłam się do niego i delikatnie zaczęłam całować. Odwzajemniał każdy mój ruch i pocałunek. Leżałam a on nachylając się nade mną całował mnie co chwilę zjeżdżając w dół,teraz czułam jego usta już na mojej szyi. Z minutą był coraz niżej, co sprawiało mi przyjemność.Skończywszy pieścić moje ciało wrócił do ust.Połączyliśmy się w namiętnym pocałunku, który z sekundą pogłębiał się jeszcze bardziej. Dłońmi jeździłam po całym jego ciele. Jego skóra była gładka w dotyku i jak wszystko inne perfekcyjna. Nasze ciała garnęły się do siebie. Czułam jego rosnące podniecenie, a mi samej wydawało się, że roztapiam się pod jego językiem. Obejmując dłońmi jego policzki czułam jak bardzo był rozpalony,jego ciało,które stykało się z moim było gorące.Jego widok,dotyk,zapach,pocałunek i wszystko co było z nim związane podniecało mnie.Zjechałam dłońmi na jego tors po czym zaczęłam delikatnie go smyrać.Każdy jego ruch i pocałunek prowadził do jednego. Chciałam już by był jeszcze bliżej mnie, byśmy byli jednością.

-Zrób to-szepnęłam przerywając pocałunek po czym dłońmi złapałam za jego barki.Owinęłam nogi wokół jego bioder i po chwili czułam go w sobie.Kochaliśmy się drugi raz,tym razem Jay też był delikatny..Jego biodra ruszały sie równomiernie w przód i w tył.Jego usta całowały mnie delikatnie a zarazem namiętnie czasem przygryzając przy tym wargę. Z każdym ruchem bioder sprawiał, że było coraz przyjemniej. Zaczął jeszcze szybciej poruszać się we mnie co doprowadzało do tego,że oboje dochodziliśmy do totalnej rozkoszy. Coraz głośniej pojękiwaliśmy, krople potu spływały po naszych twarzach.Nagle nastała cisza, a przed tym tylko lekki jęk. Jego biodra zwalniały, ale mocniej wchodził we mnie. Nie mogłam złapać powietrza, paznokcie wbiłam w jego plecy. Ciepła fala wystrzeliła we mnie.

Jesteś cudowna- Wydyszał całując moje usta

To dzięki tobie.

Leżeliśmy w ciszy, słychać  było tylko nasze szybko bijące serca i przyśpieszone oddechy. Po dłuższej chwili ucichły.Wtuliłam się w Jay'a. Wyczerpani zasnęliśmy…__________________________________________________________________________________
__________________________________________________________________________________
__________________________________________________________________________________
I JAK WAM SIĘ PODOBA?
Przepraszam za to że tak rzadko dodaje rozdziały..
Miał być dzisiaj zwiastun ale go nie ma..
Nie wiem czemu.. Nie pytajcie.
Dziewczyna miała prawie 2 tygodnie na zrobienie zwiastuna  ale jak widać nie ma go jeszcze.
Jak tylko pojawi się zwiastun to odrazu wam podam linka.
Dziękuje za wszystkie komentarze.
Kocham Was <3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

wtorek, 17 grudnia 2013

UWAGA!

Słuchajcie! Rozdział będzie w sobote albo w niedziele. Dlaczego? Dlatego ze zrobię trochę dłuższy niż zawsze i przy okazji dostaniecie zwiastun.
Do końca pierwszej części opowiadania zostały 4 rozdziały.
Jakos po świętach zakończę 1 cześć i zrobię przerwę w pisaniu.
I TERAZ PYTANIE DO WAS. CHCECIE BY NASTĘPNA CZEŚĆ OPOWIADANIA BYŁA. NA NOWYM BLOGU CZY NA TYM?
ZOSTAWIAJCIE KOMENTARZE I MOWIĘ CO CHCECIE W NASTĘPNYCH ROZDZIALACH I CO MYŚLICIE O TYM CO TUTAJ NAPISAŁAM.

czwartek, 5 grudnia 2013

Rozdział TRZYDZIESTY PIERWSZY

CZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM!! ___________________________________________________________________________________
Około godziny Trzynastej wszyscy poszli. W tej chwili siedzę i czekam na Panią Psycholog.. Tak. Zgodziłam się żeby
tutaj przyszła, ale i tak nie zamierzam z nią rozmowiać. To co dzieję się w moim życiu jest tylko moją sprawą. Nie
jej.
Z zamyśleń wyrwał mnie trzask drzwi.

- Cześć- Wyszeptał dając mi róże.

- Hej.. Dziękuje

- Jak się czujesz?

- Dobrze

- Przepraszam..- Wyszeptał nieśmiało po chwili

- Za co? Przecież nic nie zrobiłeś

- Za to że cię krzywdziłem.

- Nie rozmawiajmy o tym.

- Powiedz mi.. Czy,czy jest szansa że do siebie wrócimy?- Zapytał wycierając łzy ze swoich policzków

- Daj mi czas. Chcę po prostu na razie przerwę.- Przyciągnęłam go do siebie. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową.

- Kocham Cię..

- Ja Ciebie też Jay
***
Około godziny szesnastej w mojej sali pojawiła się Psycholog. Z początku nie odpowiadałam na jej pytania ale w końcu przekonała mnie do siebie. Opowiedziałam jej tylko to ze poroniłam i o tym że mój chłopak jak sie denerwuje to jest trochę agresywny.
Nie mogłam jej powiedzieć że ktoś mnie porwał i ze mój brat razem z moim chłopakiem są gangsterami. Byłyby z tego tylko problemy.
Podobno za dwa dni będę mogła wyjść z tego okropnego szpitala. Myślę nad zmianą. No wiecie. Taką trochę drastyczną ale nie zbyt dużą. Na początek chcę sobie obiecać ze nie będę raniła swojego ciała. Drugą rzeczą jest chodzenie do szkoły. Chcę też znaleźć przyjaciółkę której będę mogła się zwierzyć z wszystkiego. Zostało mi tylko być szczęśliwą i nigdy nie wracać do tego co było. Chcę żyć chwilą, cieszyć się tym co jest teraz, nie przejmować się tym co będzie, bo czasami trzeba zapomnieć o tym co było, docenić to, co jest i czekać na to co będzie dalej.
Nim sie obejrzałam była już dwudziesta pierwsza. Wypiłam puszkę Coli po czym zjadłam trochę żelek i poszłam spać.
Nazajutrz przyjechał Justin mówiłam ze oba gangi musiały wyjechać na parę dni w interesach.

Przestań- zachichotałam po raz setny tego dnia.

Ale ja przecież nic nie robię- Podniósł ręce w geście obronnym uśmiechając się szeroko.

Mam gilgotki a ty to wykorzystujesz!- Pisnęłam udając oburzenie. Odwróciłam się plecami do chłopaka.

Kelsey.. Mała no nie gniewaj się na mnie- Szepnął przytulając mnie od tyłu.

Przepraszam że wam przeszkadzam ale  jest pora obiadowa.- Usłyszeliśmy za sobą.
Odrazu odwróciliśmy się w stronę osoby która do nas mówiła. Była to pielęgniarka.

Kobieta podała mi talerz na którym był ryż z warzywami a do tego położyła mi szklankę z sokiem brzoskwiniowym.

Jesteście ładną parą. Życzę szczęścia- Powiedziała po czym wyszła z sali.

Patrzyłam z otwartą buzią na drzwi. Ona myślała że ja i Justin jesteśmy razem? Ale..
Nie.. Jestem głupia przecież nie chcę powtarzać błędów.. Ale może Justin i ja.. No wiecie..
Jesteśmy sobie przeznaczeni. Nie. Plecę głupoty.

Słuchaj Kels. Muszę załatwić parę spraw wpadnę rano po ciebie. -Powiedział Jay zakładając buty na noki po czym w pośpiechu złapał kurtkę i założył ją . Podszedł ostatni raz do mnie cmoknął mój policzek po czym wyszedł z pokoju.
 Z  moich oczu poleciały łzy. Sama nie wiem czemu. Po prostu.. Może zrozumiałam że ten chłopak jest dla mnie kimś ważnym, Kimś komu nie mogę pozwolić odejść.
Wybiegłam z sali z nadzieją że spotkam jeszcze Justina. Ale go już nie było. Wytarłam poliki po których co chwile spływało coraz to więcej łez.


***JUSTIN POV***

Wyszedłem ze szpitala jak jakiś kretyn. Sam nie wiedziałem dlaczego to zrobiłem. Kurwa- Zaklnąłem uderzając rękoma o kierownicę..  Wyjąłem papierosa z paczki po czym odpaliłem go i zaciągnąłem się, delektując się jego dymem. Moja szczęka zacisnęła się. Byłem zdenerwowany..


Chłopacy w moim wieku nie mogą pozbierać się po nieudanym seksie, albo po braku narkotyków a ja? Jestem słaby, zbyt słaby by poradzić sobie z tym że dziewczyna na której mi zależy a mnie gdzieś. Wmawia mi bajeczkę że musi o tym wszystkim pomyśleć.. A tak naprawdę dobrze wie czego chcę. 

Wreszcie, kiedy wszystko wracało do normy, szanujemy to co mamy. Każda chwila spędzona szczęśliwie, staje się wyjątkowa. Często jest tak, że jedno miłe i dobre zdarzenie powoduje falę następnych.
Przyjaciele wracają. Odnajduje się miłość życia. Jednak w naszej pamięci zostają wspomnienia, one nigdy nie znikają jak za sprawą jakiejś pieprzonej magicznej różdżki, to wszystko zostaje gdzieś głęboko w nas.
To, że przyjaciele nas zawiedli, a miłość odeszła.
  Takich wspomnień nie będzie można wymazać, nawet gdyby się bardzo chciało.

W naszym życiu czasami zdarzają się rzeczy, na które nie mamy wpływu. Czasami jest to nieodwracalne. Czasami jest to tylko początkiem naszych nowych problemów, z którymi jakoś będziemy musieli się uporać, choć nie będzie to łatwe.

Wiedziałem już co mam robić żeby być z powrotem z kobieta którą kocham. Muszę o nią walczyć, i starać się żeby ona uwierzyła że wszystko jest możliwe. _________________________________________________
_________________________________________________________________________________


__________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________

MAM DO WAS OGROMNĄ PROŹBĘ!!!!
W sumie to nie wiem już kto czyta to opowiadanie, bo komentarzy jest coraz mniej, a ja nie mam zamiaru was w tej chwili błagać o komentarze.. 
Większość z was mówi że komentarze to nie wszystko. Racja ale gdyby nie spojrzeć  to komentarze mnie motywują.  Co racja nie tyczy się to wszystkich, bo niektórzy zostawiają komentarze.
 Mam nadzieję że chociaż teraz ktoś zostawi tutaj komentarz. Nie oczekuje ich nie wiadomo ile ale dobrze byłoby zobaczyć tutaj komentarze wszystkich osób które czytają to opowiadanie.
PROSZĘ WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW TEGO BLOGA O ZOSTAWIENIE KOMENTARZA!






piątek, 29 listopada 2013

Rozdział TRZYDZIESTY

- Ja też za nimi tęsknie. Kocham Cię siostra..

- Ja Ciebie tez Braciszku-Wyszlochałam

- Nigdy więcej nie rób takich rzeczy. Nie chcę Cię stracić.Prosze..

- Przepraszam

- Nie przepraszaj. Obiecaj mi tu i teraz, że nigdy więcej nie zrobisz sobie krzywdy.

- Obiecuje.

- Gdzie poszedł Jay?- Zapytał rozglądając się po sali

- Wyszedł... Zraniłam go..

- Co się stało?

- On mnie kocha.. Troszczy się o mnie.. Chcę dla mnie jak najlepiej.. a ja, ja po prostu go po prostu odrzuciłam.. Powiedziałam że nie chce z nim być. Chcę to przemyśleć.. nie chcę później żałować swojej decyzji.. Chcę wiedzieć czy robię dobrze. On po prostu wyszedł. Zraniłam go-Wyszeptałam skrobiąc palcami opatrunek na ręce.

- Dobrze zrobiłaś. Musicie to obeje przemyśleć. Jeszcze niedawno zrobiłbym wszystko by was rozdzielić,
ale zrozumiałem że między wami jest uczucie, którego nie da się od tak zapomnieć i wyrzucić z siebie.

- Byłeś kiedyś zakochany? -Zapytałam

Netan spojrzał na mnie ze zdziwieniem. Podrapał się po karku.

- Kiedyś była jedna dziewczyna.. Miała na imię Cassie. Była jedną z tych nieśmiałych i bardzo inteligentnych kobiet
z naszej szkoły. Z początku razem z chłopakami dokuczaliśmy jej. Uprzykszaliśmy jej życie. Spodobał mi się sposób w
jaki na mnie patrzyła. Widać było że jej się podobam, ale z drugiej strony nienawidziła mnie za wszystko co jej
zrobiłem. Zaczęliśmy się spotykać,oczywiście wszystko to kryliśmy. Ja nie chciałem żeby chłopacy dowiedzieli się że
ją kocham a ona bała się swojego ojca. Rozdziewiczyłem ją. Zaufała mi. Kiedy ona wyjechała do Ciotki na wakacje, ja
przespałem się z inną. Zrobiłem to nieświadomie, byłem pijany. Gdy Cass się o tym dowiedziała znienawidziła mnie..
Nie chciała mnie znać, Nie pozwalała mi wytłumaczyć tego wszystkiego. Parę tygodni później wyprowadziła się z ojcem
do Norwegi...

- Mogłeś do niej pojechać- Wyszeptałam

- Nie mogłem. Powiedziała że jeżeli ją choć trochę kocham to mam jej nigdy nie wchodzić w drogę, a ja ją kocham
cholernie mocno. Dlatego obiecałem jej że nie będę jej szukać.

- Przykro mi

- Jest okej.To jest przeszłość. Jestem teraz inny i ona też pewnie się zmieniła. Kiedyś znajdę tą jedyną. -Zaśmiał się

- W końcu kto by nie chciał takiego ciacha jak mój brat-Zachichotałam

- Dokładnie. A teraz moja księżniczko odpocznij. Przyjadę jutro rano.

- A która jest godzina?- Zapytałam

- 23:37. Przynieść ci coś z domu?

- Mój kocyk. I jakieś ciuchy. Telefon i Laptopa.

- Tak jest księżniczko- Zasalutował na co zachichotałam

- Dobranoc Nate.

-Dobranoc Kels..

***

Powoli otworzyłam oczy. Koło mnie na krzesłach siedzieli Netan, Shane, Bruce i Becky.

- Hej-Wyszeptałam.

- Jak sapałaś?- Zapytał Bruce

- Dobrze.. A was wszystkich co tutaj sprowadza?

- Przyszliśmy Cię zobaczyć. Możemy wyjść- Powiedziała Becky

- Nie! Too miłe z waszej strony tylko.. Ja,ja nie spodziewałam się że przyjdziecie.

- Co z Jay'em?- Zapytałam Bruca

- Wiesz.. Ten.. No z Jussem normalnie. Pewnie śpi albo załatwia interesy..

- Dzisiaj przyjdzie z Tobą porozmawiać Psycholog.- Oznajmił Net

- Co?! Nie chcę żadnego Psychologa! Nie jestem wariatką !- Krzyknęłam

Co oni sobie w ogóle myślą?! Przecież nie jestem chora psychicznie.. Nie potrzebuje pomocy człowieka który  w ogóle mnie nie zna...
Do tego dochodzi Justin... Nie przyszedł dzisiaj.. Bruce coś kręcił..

Chcę by było jak dawniej.. ________________________________________________________________________________
__________________________________________________________________________________
_______________________________________________________________________________
____________________________________________________________________________
____________________________________________________________________________
PRZEPRASZAM ! Ten rozdział jest beznadziejny, wiem że spieprzyłam. Bardzo macno przepraszam was za to że czekaliście tak długo a dostaliście TO-.- . Jestem sama zła na siebie, że dałam wam do czytania taką beznadzieje która składa się tylko z  rozmów. Chcę ogłosić że teraz jak widzicie rozdziały będą dodawane rzadko.. Dlaczego? Powód jest prosty.. nie mam czasu.. Następne rozdziały powinny być ciekawe.
Nie długo pojawi się także zwiastun .
PROSZĘ O WIĘCEJ KOMENTARZY! PROSZĘ! <3




wtorek, 19 listopada 2013

Rozdział DWUDZIESTY DZIEWIĄTY

-Tracimy ją ... !-Krzyknął lekarz

Kelsey proszę nie umieraj ... Błagam kochanie  -Zaszlochałem

-Opuść salę !-Krzyknął lekarz odsuwając mnie od łóżka na którym w tej chwili moja ukochana walczyła o życie .

-Zatrzymanie oddechu . Saturacja spadła do 73% ! -Krzyknęła pielęgniarka nakładając Kels maskę z tlenem .

-Reanimujemy ! -Rzucił szybko Facet wyciągając z szafki Defibrylator .

-Wyjdź  z  sali !-Krzyknął po czym znów się obrócił w stronę łóżka .

Widziałem jak przez mgłę . Stałem i patrzyłem w szoku na poczynania lekarzy . Co chwila prosiłem Boga by nie zabierał mi Kelsey ..

Naładowane do 200 . Strzelam -Krzyknął przykładając  sztabki do piersi mojej dziewczyny .

***KELSEYS POV***

Stwierdzam zgon .. Godzina 21:47 .. 


Nie ! Ona nie umarła ! Proszę spróbujcie jeszcze raz ! Ona nie umarła ! Jest silna !

Byłam w korytarzu . Za mną były drzwi i przede mną .. Koło drzwi za mną słyszałam szlochanie i błaganie o to by ktoś nie odchodził .. Zaś koło drzwi przede mną słyszałam chichoty .

Kochanie choć do nas -Usłyszałam cichy śmiech .

Poznawałam te głosy . To byli moi rodzice .. To oni !  -Podbiegłam do drzwi po czym je otworzyłam .
Moim oczom ukazała się piękna polana .  Moi rodzice siedzieli  na kocu . 

Mamo ? Tato ? Co wy tutaj robicie ? 

Jesteśmy w niebie .  A ty masz okazję do nas dołączyć .

Kocham was ! Tęskniłam bardzo za wami -wyszlochałam przytulając się do nich .

Nasza mała księżniczka ..-wyszeptał Tato 

Musisz już iść -Powiedziała mama uśmiechając się ciepło w moją stronę 

Dlaczego ? 

Ponieważ tam na ziemi .. Czeka na Ciebie twój chłopak .. Swoją drogą Justin to dobry chłopiec ,co prawda krzywdzi cię  .. Ale bardzo cię Kocha ,nie wyobraża sobie byś mogła odejść . Musisz tam wrócić 

Nie chcę ! Chcę zostać z wami . Opuściliście mnie !-Zaszlochałam 

Skarbie . Nie obwiniaj się o naszą śmierć .. To był przypadek . A ty tutaj jesteś z własnej głupoty .  Nigdy więcej nie chcę cię tutaj widzieć ! Nie próbuj odebrać sobie życia . Kochamy cię i nie chcemy byś raniła swoje ciało -Przytulił mnie tato głaskając ręką moją głowę .

Obiecuje nigdy w życiu tutaj nie wracać . Kocham was bardzo mocno pamiętajcie !

Powiedz Netanowi że tęsknimy za nim . Kochamy was dzieci . Jesteśmy zawszę z Tobą skarbie . A teraz wracaj do Swojego Justina -zachichotała po czym wraz z tatom rozpłynęli się w powietrzu.

***JUSTINS POV***

No dalej mała dasz radę -Zaszlochałem .

Mamy ją ! -krzyknął lekarz 

Żyję ?-Zapytałem w szoku 

Pielęgniarka odwróciła się w moją stronę  z uśmiechem . Tak żyje .


O mój boże -zaszlochałem po czym podszedłem do jej łóżka i uklęknąłem przed nim 
Dziękuje kochanie .. Tak bardzo dziękuje . Kocham cię . Jesteś bardzo silna . -Złożyłem małe muśnięcie na ustach Kels po czym wyszedłem z sali . 
W moją strone biegł Netan z ludźmi z naszego gangu .


Co z nią ?-Wydyszał Net Dzwonili ze szpitala mówili że Kelsey umiera -Wyszlochał .


Jest dobrze . Nie dała się .. Jest bardzo silna .. -Otarłem łzy . 

Mogę wejść do niej ? -Zapytał niepewnie na co przytaknąłem .

Weszliśmy razem do sali . 

Moja malutka -wyszlochał głaskając jej twarz .  Tak się bałem że cię stracę .  

***
Justin  ?-wyszeptałam  podnosząc ciężkie powieki .

Kelsey ? Kochanie obudziłaś się !Jak się czujesz ?  - Wyszeptał na jednym wdechu .

Wody ..

Podał mi to co chciałam . Napiłam się i odstawiłam butelkę .

Tak bardzo tęskniłem -Wyszlochał tuląc mnie . Nie rób tego nigdy więcej . Przepraszam Cię za wszystko co zrobiłem i obiecuje ci że nigdy więcej nie zrobię niczego co mogłoby cie zranić .

Justin -wyszeptałam czując że w moich oczach zbierają się łzy .

Obiecuje .

Justin ! Daj mi trochę czasu . Chcę to wszystko przemyśleć dobrze ? -Widziałam w jego oczach ból . W tej chwili zraniłam go .

Powiem lekarzowi  że się obudziłaś .Zadzwonię też do Netana -wyszeptał po czym wyszedł z sali .

Zraniłam go i doskonale to wiem  ,ale dopiero co otworzyłam oczy . Nie otrząsnęłam się jeszcze z tego wszystkiego ... Moi rodzice. Próba samobójcza i jeszcze Justin .. Kocham go ale chcę na razie wszystko przemyśleć ..

Malutka -Zaszlochał Netan przytulając mnie .

Wtuliłam się w niego łkając . 

Tak bardzo tęskniłem .. Nigdy więcej tego nie rób .

Nie zrobię .. Ktoś już mi to uświadomił już ..

Kto ?


Rodzice -wyszeptałam .

Czujesz się dobrze ? Może boli cię coś .. Nie doszłaś jeszcze do siebie -powiedział 

Nie żartuje .. Rozmawiałam z nimi . Kazali mi wracać .. Nie chcieli bym została z nimi tam -Podniosłam wzrok na sufit . 

Wtedy kiedy umierałaś .. Reanimowali cię ale ty nie chciałaś wracać.. Dlatego że rozmawiałaś z rodzicami ?-Zapytał głaszcząc moją rękę .

Przytaknęłam . Mówili że cię kochają . Tęsknią za Tobą -wyszeptałam na co Netan wtulił się we mnie .__________________________________________________________________________________
____________________________________________________________________________________
_____________________________________________________________________________________

PODOBA SIĘ ?  OD TERAZ ROZDZIAŁY BĘDĄ DODAWANE TROCHĘ RZADZIEJ .WIEM PRZEPRASZAM . PRZYPOMINAM CZYTASZ=KOMENTUJESZ . JEŻELI CHCECIE NASTĘPNY ROZDZIAŁ TO PROSZĘ CHOCIAŻ O 15 komentarzy . BARDZO PROSZĘ <3